Meta zamienia Facebooka w wyszukiwarkę odpowiedzi. Zasilaną tym, co napisali inni
Nowy 'AI Mode’ na Facebooku odpowiada na pytania, podsumowując publiczne wpisy z Grup i Reels - co rodzi stare pytanie o wiarygodność.
👁 140 przeczytań
Wyobraź sobie, że zamiast przewijać dziesiątki wyników wyszukiwania na Facebooku, po prostu zadajesz pytanie pełnym zdaniem - a w odpowiedzi dostajesz gotowe streszczenie tego, co ludzie naprawdę piszą w setkach grup i pod Reelsami. To właśnie obietnica nowej funkcji, którą Meta uruchomiła w poniedziałek. Nazywa się AI Mode i jest najbardziej widocznym sygnałem tego, jak desperacko firma Zuckerberga próbuje nadgonić w wyścigu AI.
Mechanizm jest prosty: Meta AI przeszukuje publiczne treści z całej platformy - wpisy, Grupy, Reels - i syntetyzuje z nich jedną odpowiedź. Zamiast linków i fragmentów dostajesz coś w rodzaju eseju zebranego z głosu tłumu. Jak opisuje TechCrunch, to logiczne przedłużenie tego, co Meta po cichu testowała miesiąc wcześniej.
Forum, czyli Facebook bawi się w Reddita
Bo AI Mode nie spadł z nieba. Niedawno Meta dyskretnie wypuściła Forum - aplikację w stylu Reddita, z własną zakładką AI o nazwie „Ask”, która odpowiada na pytania, czerpiąc z dyskusji toczących się w grupach na Facebooku. Oba produkty stawiają to samo, niewygodne pytanie, które ciągnie się za tą całą falą generatywnych asystentów.
Bo jak wiarygodna jest odpowiedź sklejona z wpisów przypadkowych ludzi? AI nie podsumowuje tu zweryfikowanych źródeł, tylko codzienną gadaninę użytkowników. Ryzyko, że przemyci się coś przestarzałego albo zwyczajnie błędnego, jest całkiem realne. Te same obawy padały już pod adresem Google, którego AI Mode chętnie czerpie z Reddita - i które potrafiło z całą powagą doradzać dodawanie kleju do pizzy. Meta wchodzi dokładnie w tę samą minę, tyle że na własnym podwórku.
Nie tylko wyszukiwanie - cała zabawkarnia AI
AI Mode to jednak tylko czubek góry lodowej. Facebook dorzucił narzędzia do edycji: kolażowe wycinanki, efekty przejść w montażach wideo oraz presety zdjęć napędzane AI, które pozwalają zmienić ubranie, fryzurę czy dodatki na fotografii.
Najbardziej obrazowy przykład? Fani sportu mogą wirtualnie założyć koszulkę ulubionej drużyny - wystarczy stuknąć ikonę „AI Edit” w Stories i wybrać „Wear It”, albo wejść w zdjęcie profilowe i kliknąć „Restyle profile picture with AI” oraz „Wardrobe”. Brzmi jak gadżet, ale to dokładnie ten typ funkcji, który ma sprawić, że spędzisz w aplikacji o te kilka minut dłużej.
To zresztą tylko najnowsze pozycje na coraz dłuższej liście. W lutym Meta wprowadziła animowane zdjęcia profilowe - takie, które ożywiają statyczną fotkę, dodając machnięcie ręką albo wirtualną imprezową czapeczkę na głowę. W marcu na Facebook Marketplace pojawiła się funkcja automatycznie odpowiadająca kupującym w imieniu sprzedawcy. A na początku tego miesiąca ruszył asystent AI dla twórców, który podpowiada najlepsze godziny publikacji i streszcza, co widownia pisze w komentarzach - wszystko na podstawie historii treści i wyników danego konta.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →O co naprawdę chodzi
Zsumuj to wszystko, a wyłania się jeden, dość przejrzysty plan. Meta chce, żeby narzędzia AI uczyniły Facebooka bardziej „lepkim” - czyli żeby trudniej było z niego wyjść - a jednocześnie żeby dało się na nich zarobić w nowy sposób.
Bo równolegle z tymi funkcjami firma uruchomiła globalne plany subskrypcyjne dla Facebooka, Instagrama i WhatsAppa, startujące od 3,99 dolara miesięcznie. Odblokowują one dodatkowe funkcje, a według doniesień w drodze są kolejne poziomy abonamentu związane właśnie z AI. To istotny zwrot dla firmy, która przez dwie dekady budowała imperium niemal wyłącznie na reklamie.
Zamiast przewijać wyniki wyszukiwania, użytkownicy mogą zadać pytanie zwykłym językiem i dostać zsyntetyzowaną odpowiedź opartą na tym, o czym ludzie faktycznie rozmawiają.
To zdanie z opisu funkcji brzmi jak marketingowe marzenie. Ale kryje się w nim też cała filozoficzna pułapka tego ruchu. Facebook nie wymyśla nowej wiedzy - on przetwarza to, co użytkownicy już tam wrzucili, i podaje z powrotem w wygodniejszym opakowaniu. Treść, którą tworzysz za darmo, staje się paliwem dla funkcji, za którą docelowo możesz zapłacić abonament.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem logikę: skoro grupy na Facebooku są kopalnią praktycznej wiedzy - od porad ogrodniczych po lokalne rekomendacje hydraulika - to streszczenie ich na żądanie ma sens. Z drugiej, sklejanie odpowiedzi z anonimowych wpisów to przepis na pewność siebie bez pokrycia. Model brzmi autorytatywnie nawet wtedy, gdy podsumowuje czyjąś bzdurę z komentarzy.
Najciekawsze jest jednak to, co ten ruch mówi o samym Facebooku. Platforma, która przez lata była miejscem przewijania feedu, próbuje stać się miejscem, do którego przychodzisz po odpowiedź - czyli wchodzi na teren wyszukiwarek. To ambitne i ryzykowne zarazem. Google ma na tym polu dekady przewagi i wciąż zalicza wpadki. Meta startuje z tego samego problemu źródeł, tyle że z bazą jeszcze mniej zweryfikowaną. Zobaczymy, czy tłum naprawdę jest mądrzejszy - czy tylko głośniejszy.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


