Kalifornia zakazała dzieciom nieskończonego scrolla. Polska w tym samym czasie robi coś zupełnie innego
Trzynaście ustaw podpisanych jednego dnia: koniec z autoodtwarzaniem dla małoletnich, audyty bezpieczeństwa chatbotów, zakaz zabawek z AI. A w Polsce i Unii buduje się w tym czasie bramkę na wejściu zamiast przepisów o tym, co wolno robić dziecku po wejściu. Zestawiam obie drogi i pokazuję, która ma jaką cenę.

👁 115 przeczytań
10 września gubernator Kalifornii Gavin Newsom podpisał w Bay Area Discovery Museum pakiet trzynastu ustaw o dzieciach w internecie. Najgłośniejsza z nich, AB 1709 autorstwa Josha Lowenthala, zakazuje platformom podawania osobom poniżej szesnastego roku życia funkcji, które są zaprojektowane tak, żeby maksymalizować zaangażowanie i w przewidywalny sposób prowadzą do kompulsywnego korzystania. W praktyce: koniec z nieskończonym scrollem i z algorytmicznym autoodtwarzaniem dla małoletnich.
To jest przepis, którego w Europie nie ma. I nie chodzi o to, że Europa jest wolniejsza. Chodzi o to, że Europa i Polska rozwiązują w tej chwili zupełnie inny problem, choć obie strony mówią „chronimy dzieci”.
Co dokładnie podpisała Kalifornia
AB 1709 w pierwotnej wersji szła znacznie dalej: zakazywała serwisom społecznościowym wpuszczania osób poniżej szesnastu lat w ogóle. Wersja, która trafiła na biurko gubernatora, została mocno przycięta. Nie zakazuje dziecku konta. Zakazuje konkretnych mechanik produktu, a listę tych mechanik mają doprecyzować przyszłe rozporządzenia.
Druga najważniejsza ustawa z pakietu to SB 1119, nazwana „Adam’s Law”, firmowana przez senatora Steve’a Padillę oraz posłanki Buffy Wicks i Rebeccę Bauer-Kahan. Dotyczy chatbotów towarzyszących i wymaga od nich protokołów kryzysowych przy myślach samobójczych, kontroli rodzicielskich oraz niezależnych audytów bezpieczeństwa. To pierwszy taki wymóg audytowy w Stanach.
Reszta pakietu domyka obraz. SB 867 bierze się za zabawki z wbudowanymi chatbotami. SB 1276 rozszerza odpowiedzialność karną za materiały przedstawiające seksualne wykorzystanie dzieci na treści generowane i przerabiane przez AI. AB 1856 wprowadza sygnały weryfikacji wieku po stronie aplikacji. Jest też obowiązek informowania młodego użytkownika, że rozmawia z maszyną, a nie z człowiekiem.
Kontekst polityczny jest oczywisty i nikt go nie ukrywa: Newsom rozgląda się po 2028 roku, a przy podpisaniu powoływał się na trójkę własnych dzieci poniżej szesnastu lat. Kontekst rynkowy jest ciekawszy. Trzy tygodnie wcześniej Meta zgodziła się zapłacić stanom nawet 18 miliardów dolarów przez dekadę i ograniczyć sposób, w jaki nastolatki korzystają z Facebooka i Instagrama. Wielkie platformy przestały walczyć o wszystko i zaczęły wybierać, co oddać.
Polska i Unia idą w zupełnie inną stronę
Teraz zestawienie, dla którego piszę ten tekst.
Podstawą w Unii jest artykuł 28 aktu o usługach cyfrowych. Mówi on, że platformy dostępne dla małoletnich muszą stosować odpowiednie i proporcjonalne środki zapewniające wysoki poziom prywatności i bezpieczeństwa. Komisja Europejska wydała do tego wytyczne, które nie są wiążące, ale będą brane pod uwagę przy ocenie zgodności. Sam DSA nie nakłada obowiązku weryfikacji wieku i nie zakazuje żadnej konkretnej mechaniki produktu.
Za to 15 kwietnia 2026 Komisja zapowiedziała europejską aplikację do weryfikacji wieku, która ma być gotowa do końca roku i działać albo samodzielnie, albo jako część portfela tożsamości cyfrowej. Logika jest elegancka: strona dostaje odpowiedź „tak” albo „nie” na pytanie o pełnoletność, bez poznawania dokładnego wieku i bez danych osobowych.
Polska robi dokładnie to samo, tylko węziej. 2 czerwca 2026 rząd przyjął projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w internecie. Zalecanym mechanizmem jest EUDI Wallet działający anonimowo, prezes UKE ma prowadzić rejestr domen, które obowiązku nie stosują, a wiceminister Dariusz Standerski zapowiedział uruchomienie weryfikacji do końca 2026 roku. mObywatel ma w grudniu zostać dostosowany do eIDAS 2.0, a wcześniej mówiło się o dodaniu do niego atrybutu wieku, który ograniczałby dzieciom dostęp do mediów społecznościowych bez ujawniania czegokolwiek więcej.
Widać różnicę? Kalifornia reguluje to, co produkt wolno robić dziecku. Polska i Unia regulują to, kto wolno żeby wszedł. Jedno podejście bierze się za projektowanie uzależnienia, drugie za bramkę na wejściu. Można mieć oba naraz i to byłoby najrozsądniejsze, ale w tej chwili nikt po tej stronie Atlantyku nie pisze przepisu, który mówiłby producentowi aplikacji: tej konkretnej pętli nie wolno wam podawać trzynastolatkowi.
Dlaczego bramka na wejściu ma swoją cenę
Nie przepłacaj za te subskrypcje
Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.
Nie jest tak, że europejska droga jest po prostu gorsza. Ona ma inne ryzyko, i to ryzyko ma w Polsce swoich strażników. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych publicznie przestrzega, żeby walka o dzieci nie skończyła się masową identyfikacją wszystkich użytkowników internetu. Fundacja Panoptykon analizuje te same wytyczne pod kątem tego, co zostanie z anonimowości w sieci, kiedy każde wejście gdziekolwiek będzie wymagało okazania czegoś z państwowego portfela.
To jest realny spór, a nie akademicki. Weryfikacja wieku zbudowana źle zamienia internet w miejsce, gdzie trzeba się wylegitymować. Weryfikacja zbudowana dobrze, czyli przez zerową wiedzę i odpowiedź „tak albo nie”, nie zabiera nikomu prywatności. Różnica między jednym a drugim leży w implementacji, którą zobaczymy dopiero, kiedy to ruszy.
Kalifornijskie podejście ma z kolei swoją słabość, o której warto pamiętać, zanim się je bezkrytycznie pochwali: zakazanie „psychologicznie eksploatujących funkcji” brzmi świetnie w ustawie i fatalnie w sądzie, dopóki ktoś nie wypisze listy. Dlatego właśnie doprecyzowanie oddano rozporządzeniom, i dlatego prawdziwa treść tej ustawy powstanie dopiero za rok albo dwa.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co z tego ma polski rodzic dzisiaj
Konkretnie tyle, że żaden z tych przepisów jeszcze go nie chroni, a najbliższy termin, który naprawdę coś zmieni, to grudzień 2026 i to tylko przy treściach dla dorosłych.
Do tego czasu jedyne działające narzędzia są po stronie urządzenia i konta: konto dziecka z prawdziwą kontrolą rodzicielską zamiast konta dorosłego pożyczonego dziecku, wyłączone płatności bez potwierdzenia, limity czasu i świadomość, że autoodtwarzanie i nieskończony scroll są zaprojektowane tak, żeby dziecko nie miało wobec nich szans. Przypominam to akurat dziś nieprzypadkowo, bo historia dziewięciolatka, który wydał 446 tysięcy złotych z karty firmowej ojca, jest tego samego dnia i o tym samym: o dziecku po jednej stronie ekranu i o systemie zaprojektowanym przez dorosłych po drugiej.
Wszystkie numery ustaw, daty i cytaty sprawdziłem 16 września 2026 roku. Źródła: komunikat gubernatora Kalifornii, relacja Washington Post, NBC News, Gazeta Prawna o unijnej weryfikacji wieku, dobreprogramy o polskim projekcie ustawy i analiza Fundacji Panoptykon.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
