Bańka AI ma pęknąć - a rynki rosną dalej. Co naprawdę dzieje się na Wall Street
Mimo coraz głośniejszych ostrzeżeń o bańce AI nowojorskie indeksy wciąż biją rekordy, a inwestorzy zignorowali nawet przestrogi weteranów rynku.
👁 182 przeczytań
SpaceX najpierw pozyskał 86 miliardów dolarów w rekordowym debiucie na giełdzie w Nowym Jorku, a chwilę później wyemitował obligacje za kolejne 25 miliardów. Dla Ludovica Subrana, dyrektora inwestycyjnego największego niemieckiego ubezpieczyciela Allianz, ten ruch był jednoznacznym sygnałem: rynek wszedł w „bubble territory”, czyli na terytorium bańki.
To jedno z wielu ostrzeżeń, które w minionym tygodniu spłynęły na inwestorów - i które ci, jak zwykle ostatnio, zignorowali. Indeksy znów urosły. Więcej ostrzeżeń, więcej zysków na giełdzie.
Weterani sprzedają, rynek kupuje
Subran nie był jedyny. Tuż przed nim głos zabrał 87-letni Jeremy Grantham, jedna z najbardziej znanych postaci londyńskiego City, założyciel i doradca inwestycyjny dużego funduszu. Grantham stwierdził, że bańka AI zaraz pęknie - i że sam się wyprzedaje. Dhaval Joshi, szef globalnej strategii w BCA Research, opisał obecną sytuację jako szaleństwo.
Problem polega na tym, że tacy „eksperci” ostrzegają zwykle za wcześnie. Część z nich wieszczyła krach rok i dwa lata temu, a rynek przez ten czas rósł dalej, aż ich prognozy straciły wiarygodność, a kolejne ostrzeżenia zaczęto puszczać mimo uszu. Inwestorzy stali się odporni na wszystko, co stoi na drodze do pompowania kolejnych pieniędzy w akcje.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Cały ciężar na siedmiu spółkach
W centrum uwagi są nowojorskie indeksy S&P 500 i nasycony technologiami Nasdaq. A w nich - koncentracja kapitału w zaledwie siedmiu firmach, słynnej „Magnificent Seven”: Amazon, Alphabet, Nvidia, Meta, Microsoft, Apple i Tesla. Na początku roku pojawiły się oznaki, że apetyt inwestorów słabnie, bo część tej siódemki zaczęła zaciągać długi, by finansować inwestycje w AI.
Spadek zainteresowania pogłębił się, gdy pod koniec lutego Donald Trump zaczął wysyłać rakiety w stronę Iranu. Panika okazała się jednak krótka. Strach przed przegapieniem okazji - to słynne FOMO - utrzymał większość inwestorów w grze. Skalę ich znieczulenia najlepiej pokazuje to, że wystarczyła zapowiedź Trumpa z końca marca o rozmowach z Iranem, by S&P 500 znów wystrzelił w górę.
Emisja obligacji SpaceX za 25 miliardów dolarów to wyraźny sygnał, że rynki wchodzą w „bubble territory”.
Ludovic Subran, dyrektor inwestycyjny Allianz
Dlaczego ma to cokolwiek znaczyć dla osoby spoza Wall Street? Bo wszystkie największe wstrząsy finansowe ostatniego stulecia świat zawdzięczał amerykańskim bankom, inwestorom albo rynkom. Gdy pęka bańka w Nowym Jorku, fala dociera wszędzie.
Na razie obie strony robią swoje: spółki technologiczne zarabiają krocie, a inwestorzy boją się zostać z tyłu. I jedni, i drudzy odsuwają w czasie dzień rozliczenia - tyle że nikt nie wie, na jak długo.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


