Chiński 360 buduje narzędzia AI do polowania na luki i mówi o nich jak o broni jądrowej
Chińska firma Qihoo 360 zaprezentowała dwa narzędzia AI do automatycznego wykrywania podatności i obrony, a jej założyciel porównał takie systemy do cyberbroni masowego rażenia.
👁 133 przeczytań
Chińska firma Qihoo 360 Security Technology ogłosiła na konferencji w Pekinie dwa narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które mają być odpowiedzią na Mythos od Anthropic. Pierwsze, „Tu Long Feng”, automatycznie poluje na podatności w oprogramowaniu; drugie, „Yi Tian Zhen”, automatyzuje obronę. Według założyciela firmy Zhou Hongyi Tu Long Feng wykrył już 3432 luki.
Zhou nie owijał w bawełnę co do dystansu, jaki Chiny mają do nadrobienia. Najlepsze chińskie modele jego zdaniem ustępują najsilniejszym zachodnim o 20 do 30 procent. Sposobem na nadrobienie tej różnicy ma być podejście agentowe: łączenie modeli z wiedzą ekspertów od bezpieczeństwa i zautomatyzowanymi narzędziami.
Chiny nie mogą czekać, aż możliwości modeli w pełni dogonią konkurencję, zanim zaczną wykrywać podatności. Nie stać nas na czekanie.
- powiedział Zhou Hongyi. Osobno Jie Tang, profesor Uniwersytetu Tsinghua i założyciel Z.ai (firmy, która niedawno wypuściła dobrze przyjęty model GLM-5.2), szacuje, że chiński model klasy „Mythos” pojawi się przed pierwszym kwartałem 2027 roku.
Retoryka rodem z zimnej wojny
Najciekawsza w całym wystąpieniu nie jest specyfikacja narzędzi - tych zresztą nikt z zewnątrz nie zweryfikuje, bo nie ma niezależnych testów ani takich benchmarków, jakie publikują OpenAI czy Anthropic. Ciekawa jest rama, w jakiej Zhou umieścił całą sprawę. Zdolność Mythosa do samodzielnego znajdowania luk i budowania łańcuchów ataku nazwał odpowiednikiem „cyberjądrowej broni ery AI”.
Dlaczego nigdy nie doszło do prawdziwej wojny jądrowej? Bo obie strony miały broń jądrową i wzajemnie się odstraszały. To samo dotyczy cyberbezpieczeństwa.
Stąd jego wniosek: Chiny potrzebują „równoważnej zdolności odstraszania strategicznego”, a narzędzie zdolne przechylić cały bilans ataku i obrony „nie może pozostać wyłącznie w rękach innych”. Zhou ostrzegał też przed „jednostronną przejrzystością” - sytuacją, w której USA skanują chińskie systemy w poszukiwaniu luk, a Chiny pozostają ślepe. Jako dowód wskazał zakaz eksportu Fable 5, który nazwał „cywilną, okrojoną wersją Mythosa”.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Co to zmienia
Najważniejsze w tym newsie nie jest to, czy Tu Long Feng faktycznie znalazł 3432 luki, lecz to, że jeden z największych chińskich graczy w cyberbezpieczeństwie publicznie przyjmuje narrację o AI jako broni odstraszania. To dokładnie ta sama logika, którą rząd USA stosuje przy kontroli eksportu czipów i modeli - tyle że teraz słyszymy ją z drugiej strony stołu.
Dla mnie istotne są dwie rzeczy. Po pierwsze, wyścig w ofensywnym i defensywnym AI bezpieczeństwa przestaje być sprawą laboratoriów, a staje się elementem polityki państwowej - z całym bagażem eskalacji, jaki to niesie. Po drugie, agentowe narzędzia do automatycznego wykrywania podatności rozwijają się niezależnie od tego, kto wygra wojnę na słowa. A to oznacza, że tempo wykrywania luk - również w oprogramowaniu, z którego korzystamy w Polsce - będzie rosło po obu stronach jednocześnie.
Kto pierwszy znajdzie lukę, decyduje dziś o przewadze. I właśnie dlatego nikt nie chce czekać.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
USA i Chiny chcą rozmawiać o AI jak o broni strategicznej. Czerwona linia dla algorytmów staje się realnaPremium
Chińskie firmy rzuciły się po układy Huawei. DeepSeek V4 zmienia układ sił w AIPremium
Hakerzy atakują narzędzie używane przez miliony stron. Wystarczyła luka w panelu hostinguPremium
