🔥 5 promocji w KinetyceGemini Pro 170 zł -91%Adobe CC 169 zł -84%Brain.fm 109 zł -70%i 2 więcej do 13.09 Zobacz →
Przejdź do treści
Newsy

Anthropic doda niewidzialne znaki wodne do Claude’a. Część użytkowników jest wściekła, bo wyjdzie, że oszukiwali

Anthropic zaczął oznaczać wyjście Claude’a niewidocznymi znakami wodnymi, by spełnić wymogi unijnego Kodeksu Transparentności - i wywołał burzę wśród użytkowników, którzy używali chatbota w pracy i szkole bez wiedzy przełożonych.

4 min czytania
Anthropic doda niewidzialne znaki wodne do Claude'a. Część użytkowników jest wściekła, bo wyjdzie, że oszukiwali

👁 215 przeczytań

Można by sądzić, że największym problemem związanym z AI w miejscu pracy jest to, czy modele językowe cokolwiek rozumieją, czy tylko sprytnie żonglują tokenami. Okazuje się jednak, że część użytkowników ma pilniejszy problem: jak ukryć przed szefem i wykładowcą, że w ogóle korzystają z AI.

Anthropic wprowadził niewidzialne znaki wodne w tekstach generowanych przez Claude’a. Decyzja wynika z wymogów unijnego EU AI Act Transparency Code, który nakłada na firmy technologiczne obowiązek oznaczania treści stworzonych lub redagowanych przez AI w sposób wykrywalny przez systemy komputerowe. Technicznie eleganckie, regulacyjnie uzasadnione. I najwyraźniej dla niemałej grupy użytkowników - katastrofalne.

„Cyfrowy tatuaż na czole”

Na Reddicie można znaleźć pełnowymiarową erupcję niezadowolenia. Użytkownik o nicku visionode - konto założone trzy tygodnie temu, co samo w sobie jest pewnym komentarzem do powagi sytuacji - ogłosił, że nowy system to spisek wymierzony w niewinnych użytkowników chatbotów na całym świecie. W jego opisie ofiary są wyraźnie określone:

„Kto wpadnie? Ty. Student, który użył Claude’a, żeby przestawić akapit. Dziennikarz, który poprosił AI o streszczenie dwustustronicowego transkryptu. Pisarz z blokadą twórczą, który poprosił o synonimy. Ci ludzie wychodzą z tego z cyfrowym tatuażem na czole.”

To bardzo żywa metafora i bardzo dziurawa argumentacja. Dziennikarzowi, który prosi AI o streszczenie dokumentu na własny użytek, znak wodny na tym streszczeniu nie zrobi żadnej krzywdy - chyba że wklei je dosłownie do swojego artykułu. Wtedy jednak problem nie leży w znaku wodnym, lecz w tym, że właśnie opublikował tekst AI jako własny. Podobna logika dotyczy studenta „przestawiającego akapit”: jeśli efekt wędruje do eseju bez przetworzenia, to nie jest reorganizacja cudzej myśli - to plagiat wspomagany technologią.

Inni użytkownicy Reddita nie okazali solidarności z visionode. „Popatrzcie na tego gościa” - skomentował jeden z nich, i na tym zakończył analizę. Inny zasugerował wzięcie głębokiego oddechu.

Narzędzie kontra autorstwo

Drugi nurt krytyki jest nieco bardziej interesujący, bo dotyka realnego filozoficznego napięcia. Inny niezadowolony użytkownik stwierdził, że znaki wodne są „nieetyczne” i „odrażające”, i zaproponował taką koncepcję podziału pracy:

„Dawałem instrukcje, kontekst, decyzje i niezliczone poprawki, Claude był narzędziem. Jeśli Claude zaczyna dodawać znak wodny do kodu lub czegokolwiek innego, co generuje - do czego właściwie się przyznaje?”

To pytanie ma w sobie ziarno sensu. Granica między „AI napisało” a „użyłem AI” jest naprawdę rozmyta, szczególnie w programowaniu, gdzie nikt nie kwestionuje użycia kompilatora czy autocomplete. Problem polega na tym, że znak wodny nie „przyznaje się” Claude’owi do niczego - jak słusznie odparł jeden z komentatorów: „Chodzi o możliwość wykrycia wyjść AI z uwagi na ryzyka, jakie mogą powodować w różnych sytuacjach.” To nie roszczenie autorskie modelu, lecz etykieta bezpieczeństwa - jak skład na opakowaniu żywności. Możesz być najzdolniejszym kucharzem świata, ale ustawa nakazuje napisać, co jest w środku.

Jeden z komentarzy był przy tym bezlitośnie celny: „Bro nie był w stanie nawet napisać skargi na Claude’a bez użycia Claude’a.”

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Kto się naprawdę boi znaku wodnego

Warto powiedzieć wprost, co ten spór ujawnia. Część użytkowników Claude’a korzysta z niego w sposób, który - gdyby wyszło na jaw - wywołałby problemy zawodowe lub akademickie. Nie dlatego, że AI samo w sobie jest złe, lecz dlatego, że ukrywają jego użycie przed instytucjami, które mają co do tego własne regulacje. Znak wodny nie stwarza nowego problemu etycznego - odsłania istniejący.

Anthropic nie karze uczciwych użytkowników. Sprawia, że nieuczciwi użytkownicy mają trudniejsze życie - i o to właśnie chodzi.

Europejskie regulacje dotyczące transparentności AI są często krytykowane jako biurokratyczna nadbudowa, która spowalnia innowacje. W tym przypadku efekt jest jednak całkiem klarowny: tam gdzie ktoś wkleja output AI jako własną pracę bez żadnego przetworzenia - powinno być to widoczne. Że część użytkowników to akurat denerwuje, jest nie tyle argumentem przeciw znakowi wodnemu, ile mimowolnym potwierdzeniem, po co w ogóle powstał.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Lovable Pro 336 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie