Przejdź do treści
Newsy

LinkedIn dodaje przycisk 'wygląda jak AI slop’ - i to dopiero początek walki z robotami

LinkedIn wprowadza przycisk pozwalający użytkownikom zgłaszać posty jako prawdopodobnie wygenerowane przez AI, a firma zapowiada też nowe klasyfikatory i usunięcie funkcji 'ulepszania’ treści.

4 min czytania
LinkedIn dodaje przycisk 'wygląda jak AI slop' - i to dopiero początek walki z robotami

👁 146 przeczytań

LinkedIn uruchomił 30 lipca przycisk, który pozwala użytkownikom flagować posty jako „Seems like AI slop” - dosłownie: wygląda jak śmieciowe AI. To najkonkretniejszy do tej pory sygnał, że platforma przyznaje głośno: ma problem z falą automatycznie generowanych treści i zamierza zrobić z tym coś więcej niż tylko liczyć na samoregulację użytkowników.

41 procent - liczba, która zmusiła do działania

Skala problemu jest twarda i mierzalna. Detektor AI Pangram przeanalizował długie posty na LinkedIn i stwierdził, że 41 procent z nich zostało w całości wygenerowanych przez AI. Nie „prawdopodobnie zawiera elementy AI”, nie „napisane z pomocą AI” - w całości. To liczba, której nie da się zbagatelizować, szczególnie dla platformy, która od lat pozycjonuje się jako przestrzeń profesjonalnych relacji i wiarygodnych głosów z branży.

Efekt jest łatwy do zaobserwowania dla każdego, kto regularnie scrolluje LinkedIn: niekończące się posty zbudowane według tego samego schematu, często zaczynające się od zdania w stylu „Właśnie odkryłem coś, co zmieniło moje myślenie o przywództwie”, pełne wypunktowań, pozbawione jakiejkolwiek konkretnej historii czy osobistego rysu. Algorytm przez długi czas te treści premiował - były regularnie publikowane, generowały interakcje botów i naśladowców, co nakręcało spiralę.

Nowy przycisk i co się za nim kryje

Nowa funkcja pojawia się w menu trzech kropek przy każdym poście. Po kliknięciu „Seems like AI slop” LinkedIn ukrywa wpis i wyświetla podziękowanie za feedback. To proste w obsłudze, ale mechanizm działający w tle jest ważniejszy niż sam przycisk.

Hari Srinivasan, chief product officer LinkedIn, napisał wprost w swoim poście:

„AI slop is a top priority for all of us. We really care about this.”

Pod spodem kryją się konkretne działania techniczne. Firma uruchamia nowe klasyfikatory, które mają oceniać, czy post „is AI-slop or generally low-quality content” - i na tej podstawie redukować jego widoczność w sugerowanych treściach oraz w sekcjach spoza bezpośredniej sieci użytkownika. Zgłoszenia od użytkowników mają służyć do trenowania tych modeli i - jak to ujął Srinivasan - „make better feeds”.

LinkedIn testuje też dodatkowy sygnał społeczny: oznaczenie informujące autora, że inni użytkownicy uznają jego posty za nieautentyczne lub napisane w dużej mierze przez AI. To delikatna, ale znacząca zmiana w dynamice platformy - przeniesienie oceny autentyczności z algorytmu na społeczność.

Usunięcie narzędzia do 'ulepszania’ postów

Osobnym, a może nawet ważniejszym ruchem jest decyzja o wycofaniu funkcji, która pozwalała AI „ulepszać” gotowe posty. LinkedIn zastąpi ją narzędziem do korekty językowej, które - jak zapowiada Srinivasan - „proofreads your words, but does not change your voice”. To symptomatyczna zmiana: firma sama przyznaje, że przez jakiś czas aktywnie dostarczała narzędzie sprzyjające homogenizacji treści, a teraz musi się z tego wycofać.

To wewnętrzna sprzeczność, którą LinkedIn dzieli z wieloma innymi platformami: z jednej strony oferujesz użytkownikom wygodne narzędzia AI do pisania, z drugiej - narzekasz, że platforma brzmi jak jeden wielki chatbot. Przez długi czas te dwie rzeczy współistniały bez napięcia, bo angażujące posty - nawet sztucznie - generowały ruch. Teraz coś się przełamało i przynajmniej na poziomie deklaracji platforma stawia na autentyczność ponad zasięg.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Czy to zadziała - i co z tego wynika dla użytkowników

Nie przepłacaj za te subskrypcje

Prowadzę sklep z rocznymi dostępami do narzędzi AI - te same konta, o których piszę wyżej, tylko taniej niż w cenniku producenta.

Zobacz, co jest dostępne

Sceptycyzm jest uzasadniony. Systemy raportowania treści na platformach społecznościowych mają historię bycia narzędziem nadużyć - jeśli zgłaszanie postów jako AI slop stanie się łatwe i anonimowe, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać go do zasypywania rywali fałszywymi zgłoszeniami. LinkedIn nie opisał szczegółowo, jak będzie weryfikować zasadność takich raportów ani co dokładnie stanie się z wielokrotnie zgłoszonym kontem.

Klasyfikatory automatyczne też nie są niezawodne. Detektor Pangram pokazuje 41 procent - ale ile w tej liczbie jest fałszywych alarmów? Nienatywni użytkownicy języka angielskiego, osoby piszące formalnym stylem korporacyjnym albo po prostu lubiące strukturyzować myśli w punktach - mogą być niesłusznie penalizowani, bo ich styl przypomina output modeli językowych.

Dla polskich użytkowników LinkedIn - zwłaszcza tych, którzy publikują po angielsku w nieojczystym języku - ryzyko błędnej klasyfikacji jest realne. Warto to mieć na uwadze, szczególnie jeśli buduje się tam markę ekspercką lub szuka klientów na rynkach zagranicznych.

Z drugiej strony nawet niedoskonałe narzędzia mogą przesunąć zachowania. Jeśli część twórców zacznie unikać masowego generowania postów z obawy przed zgłoszeniami i obniżoną widocznością, feed stanie się choćby trochę bardziej czytelny. I być może to wystarczy, żeby trend się odwrócił - bo obecna sytuacja, w której algorytm przez lata nagradzał hurtową produkcję treści AI, była przede wszystkim efektem błędnych bodźców, nie złej woli.

LinkedIn przez lata pomagał stworzyć problem, który teraz próbuje naprawić - i to uczciwa, choć niezbyt wygodna prawda, którą warto mieć w głowie oceniając powagę tych zmian.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok ElevenLabs Creator 352 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie