🔥 5 promocji w KinetyceGemini Pro 170 zł -91%Adobe CC 169 zł -84%Brain.fm 109 zł -70%i 2 więcej do 13.09 Zobacz →
Przejdź do treści
Premium

Nvidia: czy to już bańka?

Cztery i pół biliona dolarów na jednej karcie graficznej.

9 min czytania
Rynek ma zawsze rację w długim terminie. Pytanie, jak długi jest ten długi termin.
👁 133 przeczytań

Zacznijmy od liczby, bo liczba jest obscenicznych rozmiarów. Cztery i pół biliona dolarów. Tyle warta jest dziś Nvidia - firma, która jeszcze trzy lata temu siedziała cicho w niszy kart graficznych dla graczy i centrów danych. W listopadzie 2022 roku, gdy OpenAI wypuściło ChatGPT na świat, Nvidia była warta 345 miliardów dolarów. Dziś jest warta 4,6 biliona. To trzynastokrotny wzrost w ciągu trzydziestu sześciu miesięcy.

// w skrócie
  • Nvidia jest warta 4,6 biliona dolarów, co stanowi trzynastokrotny wzrost względem jej wyceny z listopada 2022 roku, gdy ChatGPT trafił na rynek.
  • Nvidia kontroluje ponad 90 procent rynku akceleratorów AI, a jej platforma CUDA skupia 4,7 miliona deweloperów, co tworzy trudny do zastąpienia ekosystem.
  • Analogia z Cisco jest tu ostrzeżeniem - akcje tej firmy spadły po 2000 roku o 88 procent i przez 25 lat nie wróciły do szczytowego poziomu, mimo że firma realnie rosła.

Żeby zobrazować skalę: Nvidia jest warta więcej niż cały europejski sektor technologiczny. Więcej niż PKB Niemiec. Więcej niż PKB Japonii. Więcej niż Amazon, Google i Meta razem wzięte. Jeden Jensen Huang - CEO w skórzanej kurtce, który mówi na konferencjach jak kapłan w kościele AI - stworzył więcej wartości rynkowej, niż wygenerował cały kontynent przez ostatnie trzydzieści lat.

I Wall Street mówi: to dopiero początek. Analitycy Wedbush wieszczą sześć bilionów. Inni mówią o siedmiu, a nawet o dziewięciu. Jeden z entuzjastów z Motley Fool napisał niedawno, że Nvidia może być warta od siedmiu do dziewięciu bilionów dolarów do końca 2026 roku, co oznaczałoby ponad 70 procent wzrostu z już astronomicznego poziomu. W tym momencie każdy, kto pamięta rok 2000, powinien poczuć znajome mrowienie w żołądku.

Cisco miało rację. I przez dwadzieścia lat nie wróciło na szczyt.

Marzec 2000 roku. Cisco Systems - firma produkująca routery i switche, fizyczną infrastrukturę internetu - zostaje najbardziej wartościową spółką na świecie. Wycena: 555 miliardów dolarów. Wskaźnik cena/zysk (P/E): 196. Analitycy mówią, że to dopiero początek, że internet jest rewolucją, a Cisco to dostawca sprzętu (picks and shovels) do obsługi tej rewolucji - nie spekulatywne startupy, tylko twarda infrastruktura.

Mieli rację. Cisco miało prawdziwe przychody, prawdziwych klientów i prawdziwą technologię. I przez kolejne dwie dekady firma rosła - przychody skoczyły z 19 miliardów w 2000 roku do ponad 50 miliardów w 2022 roku. Solidny, konsekwentny wzrost. Problem w tym, że akcje Cisco dwadzieścia pięć lat później wciąż nie wróciły do poziomu z marca 2000 roku. Po pęknięciu bańki spadły o 88 procent. Inwestorzy czekali przez ćwierć wieku i wciąż są pod kreską.

Historia Cisco to najważniejsza lekcja dla każdego, kto patrzy na Nvidię z mieszaniną podziwu i lęku: można mieć rację co do firmy i całkowicie się mylić co do jej wyceny.

Dlaczego Nvidia to nie Cisco (i dlaczego to może nie mieć znaczenia)

Obrońcy Nvidii mają mocne argumenty. W 2000 roku Cisco miało wskaźnik cena/zysk na poziomie 196. Nvidia ma go dziś na poziomie około 47. To wciąż drogo, ale nie jest to obłędna spekulacja rodem z boomu dotcomów. Cisco rosło przez przejęcia - od 1993 do 2000 roku pochłonęło 65 firm. Nvidia rośnie organicznie, napędzana prawdziwym popytem, który można zmierzyć i dotknąć.

Marże Cisco przed krachem malały. Marże Nvidii są rekordowo wysokie - ponad 50 procent zysku z każdego dolara przychodu. I przede wszystkim: Nvidia ma monopol, jakiego Cisco nigdy nie miało. Kontroluje ponad 90 procent rynku akceleratorów AI. Jej CUDA - platforma software’owa do programowania GPU - to ekosystem z 4,7 milionami deweloperów, których przepisanie kodu zajęłoby lata. To nie jest produkt. To infrastruktura, na której stoi cała rewolucja AI.

Ale. Jest kilka „ale”, które nie dają spać po nocach.

27 stycznia 2025. Próba generalna.

Poniedziałek. Chińska firma DeepSeek wypuszcza model językowy, którego wytrenowanie - według jej własnych danych - kosztowało 5,6 miliona dolarów. Dla porównania: GPT-4 od OpenAI kosztował ponad 100 milionów. Meta trenowała swój model Llama 3 na 16 tysiącach kart GPU za szacunkowe 60 milionów dolarów. DeepSeek twierdzi, że osiągnął porównywalną jakość za ułamek tych kosztów.

Reakcja rynku jest natychmiastowa i brutalna. Akcje Nvidii spadają o 17 procent w jeden dzień. Z firmy wyparowuje 589 miliardów dolarów wartości - to największy jednodniowy spadek w historii giełdy, jakiejkolwiek spółki, kiedykolwiek. Spada wszystko: Broadcom minus 17 procent, AMD minus 6 procent, indeksy w dół, bitcoin w dół, akcje firm energetycznych zasilających centra danych w dół.

Logika jest prosta: jeśli AI można trenować taniej, to po co hiperscalerzy - Microsoft, Google, Meta, Amazon - mają wydawać biliony dolarów na kolejne karty GPU? Jeśli wydajność algorytmów rośnie szybciej niż popyt na hardware, bańka pęka.

Nvidia odbiła. Rok później Bloomberg pisze, że obawy o DeepSeek były bezpodstawne („DeepSeek fears were unfounded”). Akcje wróciły na szczyt. Wall Street odetchnęło. Ale coś zostało. Ziarno wątpliwości. Pytanie, które nie zniknie: co jeśli „prawo Jensena” (więcej GPU, lepsze AI) przestanie obowiązywać?

Złoto musi mieć kopacza. Ale kopacze nie zawsze wygrywają.

Gorączka złota w Kalifornii w 1849 roku. Wiadomo, kto na niej zarobił: Levi Strauss, który sprzedawał spodnie górnikom. Nie ci, którzy kopali. Nvidia to dziś Levi Strauss branży AI. Sprzedaje łopaty. Każdy, kto chce wygrać wyścig AI - OpenAI, Google, Meta, xAI, setki mniejszych firm - musi kupić karty GPU. Nvidia ustala ceny. Nvidia dyktuje warunki. Jeden chip H100 kosztuje 30-40 tysięcy dolarów. Blackwell - kolejna generacja - jeszcze więcej.

Hiperscalerzy wydają bajeczne kwoty. Microsoft planuje wydać 80 miliardów dolarów na infrastrukturę AI w samym 2025 roku. Meta - 65 miliardów. Google - 75 miliardów. Amazon nie podaje liczb, ale są porównywalne. To łącznie setki miliardów dolarów rocznie, z czego Nvidia zgarnia szacunkowo 60 procent wydatków na hardware.

To jest maszynka do pieniędzy. Przychody Nvidii za rok finansowy 2026 wyniosły ponad 130 miliardów dolarów. Rok wcześniej - 60 miliardów. Jeszcze rok wcześniej - 27 miliardów. Krzywa wzrostu wygląda jak rakieta. Problem polega na tym, że rakiety fizycznie nie mogą rosnąć w nieskończoność.

Trzy scenariusze, które nie pozwalają spać.

  • Scenariusz pierwszy: algorytmy stają się wydajniejsze. DeepSeek był ostrzeżeniem. Jeśli modele AI będą potrzebować 10 razy mniej mocy obliczeniowej do osiągnięcia tych samych efektów, popyt na GPU spadnie. Historia technologii jest pełna momentów, gdy software „zjadał” hardware - tak stało się z serwerami mainframe, tak stało się ze specjalizowanymi procesorami graficznymi w smartfonach. Nvidia mogłaby podzielić los Cisco - świetnej firmy, ale wycenionej na podstawie kompletnie innej przyszłości.
  • Scenariusz drugi: hiperscalerzy budują własne chipy. Google ma TPU. Amazon ma Trainium. Apple ma własne procesory, które zrewolucjonizowały laptopy. Microsoft inwestuje we własny krzem (silicon). Meta ogłosiła własny chip MTIA. Wszyscy więksi gracze aktywnie starają się uniezależnić od Nvidii - bo monopolista zawsze podnosi ceny, a ceny Nvidii są jawnie astronomiczne. Jeśli za trzy lata Google wytrenuje swoje modele wyłącznie na własnych chipach, a Amazon i Meta zrobią to samo, Nvidia straci klientów, którzy generują dziś połowę jej przychodów.
  • Scenariusz trzeci: bańka capex pęka sama z siebie. Firmy technologiczne wydają setki miliardów na infrastrukturę AI. Ale kiedy ta infrastruktura musi się zwrócić? Kiedy GPT-5, Gemini i wszystkie inne modele muszą zacząć generować prawdziwe przychody - nie subskrypcje od entuzjastów, ale transformację biznesów, oszczędności kosztów, nowe rynki? Jeśli ROI nie pojawi się w ciągu dwóch-trzech lat, zarządy zaczną ciąć budżety. I spowolnienie inwestycji capex to spowolnienie zakupów GPU.

Jensen Huang nie jest Zuckerbergiem. Ale wszyscy tak mówili też o Johnie Chambersie.

Jest jedna fundamentalna różnica między tym felietonem a tekstem o Metaverse: Nvidia naprawdę zarabia pieniądze. Dużo pieniędzy. Prawdziwych pieniędzy, a nie projekcji z PowerPointa. Reality Labs Mety straciło 58 miliardów dolarów w ciągu czterech lat. Nvidia w tym samym czasie zarobiła dziesiątki miliardów. To nie jest porównywalne.

Ale jest też jedno fundamentalne podobieństwo: rynek wycenia Nvidię nie za to, co firma robi dziś, ale za to, co ma robić w nieskończoność. P/E na poziomie 47 przy takiej skali oznacza, że inwestorzy wierzą w dekady nieprzerwanego wzrostu. Wierzą, że capex na AI będzie rósł. Że konkurencja nie nadgoni. Że algorytmy nie zastąpią hardware’u. Że chipy Nvidii będą tak samo niezbędne do robotyki, pojazdów autonomicznych (autonomous vehicles) i AGI, jak były do trenowania LLM-ów.

Może mają rację. Jensen Huang jest prawdopodobnie najlepszym CEO w Dolinie Krzemowej - wizjonerem, który postawił na CUDA dwadzieścia lat temu, kiedy nikt nie rozumiał po co. Jego intuicja dotycząca przyszłości AI była lepsza niż intuicja Google’a, Mety i Microsoftu razem wziętych.

Ale John Chambers, CEO Cisco w 2000 roku, też miał świetną intuicję. I też był legendą branży. I też prowadził firmę z prawdziwymi przychodami, prawdziwą technologią i prawdziwą dominacją na rynku. Akcje Cisco wciąż nie wróciły do poziomów z marca 2000 roku.

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Epilog: pytanie, którego nikt nie zadaje głośno.

Na każdej konferencji AI w 2025 i 2026 roku odbywa się ta sama rozmowa. CEO wielkiej firmy stoi na scenie i mówi o „transformatywnym potencjale AI”, o „redefiniowaniu branży”, o „niespotykanej skali inwestycji”. Sala klaszcze. Akcje rosną.

Ale w kuluarach, przy kawie, pada pytanie, którego nikt nie chce zadać do mikrofonu: czy ktoś już na tym zarabia? Nie na sprzedaży chipów - to wiadomo. Ale na samym AI? Czy jest firma poza Nvidią i Microsoftem, która może pokazać, że nakłady na AI przełożyły się na mierzalne przychody w skali uzasadniającej setki miliardów wydatków?

To jest pytanie o różnicę między Cisco w 2000 roku a Cisco w 2005 roku - kiedy internet przestał być jedynie hype’em, a stał się prawdziwą infrastrukturą, na której realnie zarabiały realne firmy.

Może Nvidia to Apple przyszłości - firma, która w odpowiednim momencie miała odpowiedni produkt i przez dekady dominowała wycenami. Może to Cisco - firma, której faktyczna wartość biznesowa była wielka, ale wycena giełdowa poszła w kosmos.

Historia nie powtarza się dokładnie. Ale rymuje się z wyjątkową regularnością. 4,6 biliona dolarów to zakład, że tym razem będzie inaczej. Być może słuszny zakład. Ale zakład - nie pewnik.

I właśnie to sprawia, że historia Nvidii jest najbardziej fascynującą historią w branży tech od czasu debiutu iPhone’a. Nie dlatego, że wiemy, jak to się skończy. Właśnie dlatego, że tego nie wiemy. Następny rozdział tej historii piszemy wszyscy - każdą subskrypcją ChatGPT, każdym wdrożeniem AI w firmie, każdą decyzją inwestycyjną.

Rynek ma zawsze rację w długim terminie. Pytanie, jak długi jest ten długi termin.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Najczęstsze pytania

Czy Nvidia to bańka spekulacyjna jak Cisco w 2000 roku?

Nvidia ma dziś wskaźnik P/E około 47, podczas gdy Cisco w marcu 2000 roku miało P/E na poziomie 196, więc wyceny nie są porównywalne. Mimo to ryzyko istnieje, bo rynek wycenia Nvidię za zakładane dekady nieprzerwanego wzrostu, nie za bieżące wyniki.

Ile Nvidia straciła na giełdzie przez DeepSeek w jeden dzień?

27 stycznia 2025 roku akcje Nvidii spadły o 17 procent, a z wyceny firmy wyparowało 589 miliardów dolarów. Był to największy jednodniowy spadek wartości jakiejkolwiek spółki w historii giełdy.

Jakie przychody osiągnęła Nvidia w roku finansowym 2026?

Przychody Nvidii wyniosły ponad 130 miliardów dolarów, podczas gdy rok wcześniej było to 60 miliardów, a dwa lata wcześniej 27 miliardów. Krzywa wzrostu przychodów była więc bardzo stroma.

Czy duże firmy technologiczne próbują uniezależnić się od chipów Nvidii?

Tak, Google ma własne procesory TPU, Amazon rozwija Trainium, Meta ogłosiła chip MTIA, a Microsoft inwestuje we własny krzem. Celem tych działań jest ograniczenie zależności od monopolisty, który narzuca astronomiczne ceny - jeden chip H100 kosztuje 30-40 tysięcy dolarów.

// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Cursor Pro 440 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie