15 najciekawszych narzędzi AI z Product Hunta. Przegląd czerwcowej setki
Przejrzałem sto najwyżej ocenionych premier czerwca na Product Huncie i wybrałem piętnaście narzędzi, które realnie przydadzą się w jednoosobowej firmie. Przy każdym: co robi, do czego się nadaje, ile kosztuje i link prosto do producenta.
👁 144 przeczytań
Product Hunt w czerwcu wyglądał jak jedna wielka demonstracja tego, dokąd poszła cała branża: prawie każde narzędzie z czołówki zakłada, że po drugiej stronie siedzi nie człowiek, tylko agent. Skrzynka pocztowa dla agentów, przeglądarka dla agentów, API do publikowania dla agentów, hosting dla agentów. Przejrzałem sto pozycji z miesięcznego zestawienia i wybrałem piętnaście, które mają szansę przydać się komuś, kto pracuje sam albo w małym zespole, a nie tylko wyglądają dobrze na slajdzie.
Przy każdym narzędziu piszę, co dokładnie robi, dla kogo to ma sens i ile kosztuje. Ceny sprawdzałem 29 lipca 2026 bezpośrednio na stronach producentów i podaję je w walucie, w jakiej są podane u źródła. To rynek, na którym cenniki zmieniają się z miesiąca na miesiąc, więc przed zakupem i tak warto rzucić okiem na oryginał. Linki prowadzą prosto do narzędzi, nie do Product Hunta.
1. Fundraisly

Numer jeden całego miesiąca i chyba najbardziej bezczelny pomysł w zestawieniu: agent, który prowadzi za founderа rundę finansowania. Fundraisly przeszukuje bazę inwestorów, dopasowuje ich do tego, w co realnie inwestowali wcześniej, mapuje ciepłe dojścia przez Twoją sieć kontaktów i sam prowadzi korespondencję. Firma obiecuje od dziesięciu do pięćdziesięciu wartościowych spotkań z inwestorami w dziewięćdziesiąt dni.
Warto, jeśli zbierasz pieniądze pierwszy raz i nie masz pojęcia, kto z tej listy dwustu funduszy w ogóle patrzy na Twój etap i branżę. Największa wartość nie leży w wysyłce maili, tylko w mapowaniu ciepłych wejść, bo zimne przedstawienie się funduszowi ma skuteczność bliską zeru. Do tego dochodzi przegląd decku i rozmowa o wycenie z ludźmi po drugiej stronie stołu, czyli byłymi inwestorami.
Cennik: Brak jawnego cennika, wycena po kontakcie. To sygnał, że rozmawiamy o kwotach dla spółek w trakcie rundy, a nie o narzędziu za kilkadziesiąt dolarów.
Strona: fundraisly.com
2. Goldfish

Goldfish siedzi w tle na Macu i pamięta, nad czym pracujesz: dokumenty, rozmowy, karty w przeglądarce. Kiedy w dowolnym polu tekstowym naciśniesz klawisz Option, dostajesz gotową odpowiedź napisaną Twoim stylem, bez tłumaczenia modelowi od zera, o co chodzi w wątku. Twórcy nazywają to kontekstem, którego nie trzeba wklejać.
To odpowiedź na najbardziej męczącą część pracy z czatami: pięć akapitów wprowadzenia, zanim model zrozumie sytuację. Konkretne zastosowania to odpisywanie na maile w środku długiego wątku, streszczanie tego, co przegapiłeś przez trzy dni, i przepisywanie zdań bez przełączania okna. Pamięć leży w bazie SQLite na dysku, ale zapytania idą przez Azure OpenAI z wyłączonym przechowywaniem danych, więc to nie jest model w pełni lokalny i warto o tym wiedzieć.
Cennik: Wczesny dostęp za darmo, planów płatnych jeszcze nie ogłoszono. Wersje na macOS i Windows.
Strona: goldfish.sh
3. Upstream

Skrzynka pocztowa zbudowana przy założeniu, że obok Ciebie pracują agenty. Upstream siada na istniejącym Gmailu i dzieli pocztę na cztery strumienie: sprawy główne, wymagające odpowiedzi, VIP i szum. Można nią sterować przez MCP, czyli z poziomu Claude albo własnego agenta, ale nic nie wychodzi bez Twojej akceptacji.
Sensowne dla kogoś, kto dostaje sto maili dziennie i połowę czasu spędza na segregowaniu, a nie na odpisywaniu. Praktyczne zastosowania to automatyczne przypominanie o wątkach bez odpowiedzi, wspólne komentowanie maili w zespole zamiast przesyłania dalej i pisanie odpowiedzi Twoim tonem, konfigurowanym osobno dla klientów, inwestorów i zespołu. Firma stojąca za tym jest paryska, po rundzie trzech milionów dolarów z Y Combinatora.
Cennik: Core za darmo (do pięciu osób), Pro 20 $ za osobę miesięcznie przy płatności rocznej, Max 60 $.
Strona: upstream.do
4. Bond

Lista zadań, której się nie prowadzi, bo prowadzi się sama. Bond wpina się w pocztę, kalendarz, Slacka, Linear, Notion i kilkanaście innych narzędzi, wyławia z nich każde „odezwę się”, każdą obietnicę i każdy wiszący wątek, a potem układa je w kolejność według wagi. Całość obsługuje się z poziomu Slacka, więc nie ma kolejnej aplikacji do pilnowania.
Najmocniejsza jest część, o której nikt nie pamięta: cierpliwe dopominanie się o rzeczy, które ktoś Ci obiecał. Bond potrafi też przygotować Cię do spotkania na podstawie historii korespondencji, wypisać zadania po rozmowie i wskazać, co się właśnie sypie. Twórcy kładą nacisk na odsiewanie szumu, czyli wątków, w których jesteś tylko w kopii i nikt nic od Ciebie nie chce.
Cennik: 99 $ za stanowisko miesięcznie przy płatności rocznej, wersja firmowa po wycenie. W becie połowa ceny zablokowana na pierwszy rok.
Strona: bondapp.io
5. Tencent EdgeOne Makers

Tencent wypuścił platformę, na której agenta wdraża się tak samo prosto jak zwykłą stronę. Obsługuje frameworki webowe w rodzaju Next.js i Nuxt, ale też agentowe: OpenAI Agents SDK i LangGraph. Zero konfiguracji serwera, wdrożenie globalne w kilka minut.
To ciekawe dla każdego, kto napisał agenta na własnym laptopie i utknął na pytaniu, gdzie on ma mieszkać, żeby działał w nocy. Zamiast stawiać maszynę i pilnować procesu, wrzucasz repozytorium i dostajesz adres. Dla polskiego użytkownika istotny jest jeszcze jeden szczegół: to infrastruktura chińskiego giganta, więc przy danych klientów warto sprawdzić, gdzie fizycznie stoją serwery i co mówi o tym regulamin.
Cennik: Plan darmowy z limitami, płatne pakiety EdgeOne startują od 1,4 $ miesięcznie za wariant osobisty, wyżej 57 $ i 590 $.
Strona: pages.edgeone.ai
6. Publora

Jedno API do publikowania na dziesięciu platformach społecznościowych, pisane od początku pod agenty, a nie pod człowieka klikającego w panelu. Zamiast integrować się osobno z każdym serwisem, wysyłasz jedno żądanie i treść ląduje tam, gdzie ma wylądować.
Jeśli budujesz cokolwiek, co ma samo publikować, to jest najtańszy skrót, jaki widziałem w tym zestawieniu. Typowe zastosowania: automat wrzucający wpisy z bloga na kilka kanałów, kolejka planowana z arkusza, agent generujący posty i wysyłający je bez ręcznego kopiowania. Wbudowany edytor AI pomaga skrócić tekst pod limity poszczególnych platform.
Cennik: Darmowy start (15 postów miesięcznie, 3 konta), Pro 2,99 $ i Premium 5,99 $ miesięcznie za konto.
Strona: publora.com
7. BrowserAct

Zarządzana przeglądarka dla agentów, czyli miejsce, w którym Twój bot klika po stronach zamiast robić to na Twoim komputerze. BrowserAct bierze na siebie rzeczy, które w praktyce wysypują każdą własną automatyzację: izolację sesji, odciski przeglądarki, proxy z prawdziwych adresów mieszkaniowych i przekazanie zadania człowiekowi, gdy pojawi się captcha.
To narzędzie dla ludzi, którzy próbowali zautomatyzować logowanie do panelu i po tygodniu zorientowali się, że walczą nie z kodem, tylko z zabezpieczeniami. Zastosowania: pobieranie danych z serwisów bez API, powtarzalne operacje w panelach klientów, monitoring cen. Rozliczenie kredytowe pozwala policzyć koszt jednej operacji, co przy automatyzacjach ma znaczenie większe niż abonament.
Cennik: Model kredytowy: krok przepływu to 5 kredytów (około 0,003 $), profil przeglądarki 100 kredytów (około 0,06 $), proxy dynamiczne 5000 kredytów za gigabajt (około 3,20 $). Rok z góry oznacza 20 procent taniej.
Strona: browseract.com
8. Framer 3.0

Najbardziej dojrzała marka w tym zestawieniu wypuściła trójkę z agentami, gałęziami roboczymi i przebudowaną częścią społecznościową. Gałęzie to rzecz, na którą czekali ludzie pracujący w zespołach: możesz rozwijać nową wersję strony obok tej działającej i scalić ją dopiero wtedy, gdy jest gotowa.
Framer nadal jest najszybszą drogą od makiety do opublikowanej strony bez dotykania kodu, a agenty przejmują nudne kawałki: przepisywanie sekcji, dopasowywanie układów do treści, tworzenie wariantów. Praktyczne zastosowanie dla jednoosobowej firmy to postawienie porządnej strony w jeden wieczór i późniejsza edycja bez proszenia kogokolwiek o pomoc. Agenty jedzą kredyty, więc przy intensywnej pracy trzeba pilnować pakietu.
Cennik: Free 0 $, Basic 10 $ miesięcznie (1000 kredytów na agenty), Pro 30 $ (3000 kredytów), wersja firmowa po wycenie. Dodatkowy edytor 20 $, edytor treści 10 $.
Strona: framer.com
9. TypingMind

Jeden interfejs do wszystkich modeli naraz, kupowany raz na zawsze zamiast w abonamencie. Podpinasz własne klucze API do OpenAI, Anthropic, Google i kilkunastu innych dostawców, a płacisz wyłącznie za zużyte tokeny, bezpośrednio u nich.
To jest odpowiedź na rachunek, który zna każdy, kto trzyma jednocześnie ChatGPT Plus, Claude Pro i Gemini Advanced. Jeśli używasz modeli nieregularnie, płacenie za tokeny wychodzi znacznie taniej niż trzy abonamenty, a przy okazji dostajesz porównywanie odpowiedzi kilku modeli obok siebie w jednym oknie. Historia rozmów leży domyślnie lokalnie, co dla wielu firm jest argumentem samym w sobie. Uwaga na jedno: przy ciężkim użyciu rachunek za API potrafi przebić każdy abonament, więc to nie jest automatyczna oszczędność.
Cennik: Płatność jednorazowa: Standard 39 $, Extended 79 $, Premium 99 $ (regularnie 198 $), licencja zbiorcza dla dziesięciu osób 395 $. Koszt tokenów dochodzi osobno.
Strona: typingmind.com
10. OpenArt Director

Reżyserowanie filmu przez rozmowę. Zamiast pisać osobny prompt do każdego ujęcia, prowadzisz z Directorem dialog o scenie, planach i tempie, a on składa z tego całość z zachowaniem ciągłości między ujęciami.
Największy problem generowanego wideo to nie jakość pojedynczego klipu, tylko to, że dwa kolejne ujęcia wyglądają jak z dwóch różnych filmów. Tryb rozmowy pozwala pilnować spójności bez uczenia się składni promptów. Do czego to realnie służy: krótkie formy na social media, animowane wstawki do materiałów wideo, szybkie storyboardy, zanim ktokolwiek wyjmie kamerę.
Cennik: Plany od 12,60 $ miesięcznie (4000 kredytów) przez 27,20 $ i 43,70 $ aż po 175,20 $ za 106 tysięcy kredytów. Około 4000 kredytów to mniej więcej 50 filmów.
Strona: openart.ai
11. Cotypist

Podpowiadanie kolejnych słów w każdej aplikacji na Macu, znane z edytorów kodu, tyle że dla zwykłego pisania i w całości na Twoim komputerze. Model chodzi lokalnie, nic nie leci do chmury, a podpowiedź przyjmujesz tabulatorem.
Dla osób, które piszą dużo i szybko, to oszczędność kilku sekund w każdym akapicie, a przy okazji jedyny sensowny wariant dla tekstów, których nie wolno wysyłać na cudze serwery: dokumentacji medycznej, pism, materiałów objętych umową o poufności. Wymaga Maca na Apple Silicon i systemu w wersji 14 lub nowszej, a przy pamięci poniżej 16 GB potrafi zwolnić.
Cennik: Za darmo 100 uzupełnionych słów dziennie, Plus 6 $ miesięcznie (72 $ rocznie), Pro 9 $ miesięcznie (108 $ rocznie, do trzech komputerów). Po instalacji trzydzieści dni wersji Pro bez karty.
Strona: cotypist.app
12. Astra Autonomous Pentest

Agenty, które próbują włamać się do Twojej aplikacji tak, jak zrobiłby to człowiek, tylko bez przerw na sen. Astra reklamuje to jako odpowiednik dwutygodniowego testu penetracyjnego wykonywany w tempie maszyny, z walidacją znalezisk i podpowiedzią poprawki.
Sensowne dla każdego, kto sprzedaje oprogramowanie firmom i słyszy pytanie o SOC 2 albo o raport z testów bezpieczeństwa. Skaner w tańszym pakiecie nadaje się do stałego pilnowania aplikacji między audytami, a pełny pentest do sytuacji, w których potrzebny jest papier dla klienta. Trzeba pamiętać, że automat nie zastąpi człowieka przy błędach logiki biznesowej, i sam producent tego nie ukrywa.
Cennik: Pentest od 1999 $ rocznie za jeden cel, wariant rozszerzony 5999 $. Sam skaner podatności od 69 $ miesięcznie, bezpieczeństwo chmury od 99 $.
Strona: getastra.com
13. minimi

Warstwa pamięci dla Claude, zbierana w tle z tego, co robisz na Macu: dokumentów, rozmów, wiadomości, kart. Zamiast codziennie tłumaczyć modelowi, kim jesteś i nad czym pracujesz, dostaje on kontekst od razu. Pamięć zostaje na urządzeniu, twórcy deklarują, że nic nie ląduje na ich serwerach.
To rozwiązanie dokładnie tego jednego problemu, przez który ludzie rezygnują z asystentów: braku ciągłości. Praktycznie wygląda to tak, że pytasz o status projektu, a nie o definicję projektu. Minus jest oczywisty i wart powiedzenia wprost: tylko Mac, a odpowiedzi na pytania o cennik na razie brak.
Cennik: Pobranie za darmo, cennika nie ogłoszono. Wyłącznie macOS.
Strona: projectminimi.com
14. Vercel Drop

Przeciągasz folder na stronę i po kilkunastu sekundach masz działający adres w internecie. Bez gita, bez konsoli, bez konfiguracji. Vercel wykrywa framework i buduje projekt, a pliki bez frameworka publikuje takie, jakie są.
To jest most między „wygenerowałem sobie aplikację w czacie” a „pokazałem ją komuś”. Dokładnie tak wygląda dziś problem większości ludzi bawiących się generowaniem kodu: mają eksport z narzędzia i nie wiedzą, co z nim zrobić. Dwa ograniczenia, o których trzeba wiedzieć: konto na Vercelu jest wymagane, a każde kolejne przeciągnięcie tworzy nowy projekt i nowy adres, więc do iterowania nadal potrzebny jest git.
Cennik: Za darmo w planie Hobby. Plan Pro kosztuje 20 $ za użytkownika miesięcznie i dodaje limity komercyjne.
Strona: vercel.com/drop
15. Novu Connect

Novu to otwartoźródłowa infrastruktura powiadomień: jeden przepływ, z którego wiadomość idzie mailem, SMS-em, pushem, na czat albo do skrzynki w aplikacji. Connect dokłada do tego kierowanie agentów tam, gdzie użytkownicy naprawdę siedzą, zamiast zmuszania ich do wchodzenia do kolejnego panelu.
Dla twórcy produktu to oszczędność tygodni pracy, bo powiadomienia zawsze wyglądają na prostą sprawę, dopóki nie dojdą preferencje użytkownika, ciche godziny i grupowanie. Otwarty kod oznacza też, że można to postawić u siebie, gdy dane nie mogą wyjść poza infrastrukturę firmy. Typowe zastosowanie: agent kończy zadanie i daje znać na Slacku, mailem albo w aplikacji, zależnie od tego, co dany użytkownik wybrał.
Cennik: Darmowe 10 tysięcy uruchomień miesięcznie, Pro od 30 $, Team od 250 $, dalej wycena indywidualna.
Strona: novu.co
Co z tego wynika
Trzy rzeczy rzucają się w oczy po przejrzeniu tej setki. Pierwsza: kończy się epoka narzędzi, które człowiek obsługuje ręcznie, a zaczyna epoka narzędzi, które udostępniają interfejs dla programu. Publora sprzedaje API zamiast panelu, Upstream wpuszcza agenta do skrzynki, BrowserAct wynajmuje przeglądarkę robotowi. Kto dziś buduje produkt bez API, buduje go dla malejącej grupy odbiorców.
Druga: pieniądze przesuwają się z abonamentów w stronę zużycia. TypingMind sprzedaje licencję raz na zawsze i każe płacić za tokeny osobno, BrowserAct liczy kredyty za pojedynczy krok, Framer wydziela pulę na agenty. To wygodne, dopóki się nie policzy, ile realnie kosztuje jeden dzień intensywnej pracy, i dlatego przy każdym narzędziu podaję jednostkę rozliczenia, a nie samą cenę wejścia.
Trzecia, dla mnie najciekawsza: wraca lokalność. Cotypist liczy na Twoim procesorze, minimi trzyma pamięć na dysku, Goldfish zapisuje kontekst w bazie na komputerze. Po dwóch latach wysyłania wszystkiego do chmury część twórców zauważyła, że są ludzie, którzy po prostu nie mogą tego robić, i że to jest rynek, a nie fanaberia.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
Setki podwykonawców Meta podszywało się pod nastolatków, by testować rywali w skrajnych tematachNewsy
Najlepsze narzędzia AI na Androida - sztuczna inteligencja w Twojej kieszeniPodstawy
AI w edukacji przechodzi od zabawek do infrastruktury. Nauczyciel dostaje narzędzia, nie zastępstwoPremium
