Midjourney otwiera biuro w Singapurze – cel: zdominować azjatycki rynek AI
Midjourney otwiera 30-osobowe biuro w Singapurze, celując w azjatyckich twórców anime i gier. Premiera V8 w maju ma podbić rynek.
Midjourney właśnie postawił pierwszy krok w podboju Azji. 15 marca firma ogłosiła otwarcie regionalnego biura w Singapurze z 30-osobowym zespołem. To nie kosmetyczna filia — to pełnoprawne centrum operacyjne, które ma zlokalizować produkt dla jednego z najbardziej dynamicznych rynków kreatywnych na świecie. I co ciekawe, premiera Midjourney V8 zaplanowana na maj zbiega się z tym ruchem nieprzypadkowo.
Singapur to hub technologiczny Azji — OpenAI, Google, Anthropic, wszyscy tam są. Midjourney dołącza do wyścigu, ale z konkretnym planem: skupić się na twórcach anime, deweloperach gier wideo i lokalnych scenach kreatywnych. Rynek azjatycki liczy setki milionów aktywnych twórców contentu, od ilustratorów mangaków po studia game devowe w Korei i Japonii. Ignorowanie tego byłoby głupotą.

Dlaczego akurat Singapur i dlaczego teraz
Singapur to nie przypadek. Miasto-państwo oferuje stabilne prawo, świetną infrastrukturę techniczną, brak barier językowych w biznesie (angielski jako język urzędowy) i dostęp do całego regionu APAC. Z Singapuru można operować w Chinach, Japonii, Korei, Wietnamie i Indonezji bez problemów regulacyjnych, które by wynikły z posiadania biura np. w Pekinie czy Tokio.
30-osobowy zespół to nie żart — to pełen skład inżynierów, designerów produktu, specjalistów od lokalizacji i prawdopodobnie ludzi od bizdevu. Midjourney do tej pory działał głównie z USA, a teraz inwestuje w fizyczną obecność w Azji. Jeśli połączysz to z faktem, że V8 ma wyjść w maju, zaczyna wyłaniać się plan: premiera nowej wersji z funkcjami dostosowanymi specjalnie pod azjatycki rynek.
Partnerstwa z anime i grami — co to znaczy w praktyce
Midjourney wprost mówi o partnerstwach z twórcami anime i deweloperami gier wideo. To może oznaczać kilka rzeczy. Po pierwsze, lepsza obsługa stylów charakterystycznych dla anime — V7 już teraz generuje całkiem przyzwoite ilustracje w stylu manga, ale Azjaci mają wyższe standardy. Twórcy chcą precyzyjnej kontroli nad warstwą linii, cieniowaniem cel-shading, proporcjami postaci specyficznymi dla shoujo czy shounen.
Po drugie, integracje. Jeśli Midjourney chce wejść do procesów produkcyjnych w studiach gier, musi dogadać się z narzędziami takimi jak Unity, Unreal Engine, Clip Studio Paint, Live2D. Azjatyckie studia używają zupełnie innych narzędzi niż zachodnie — tam dominuje Photoshop + Procreate, tutaj Clip Studio to standard branżowy.

Protip ✅
Jeśli tworzysz w stylu anime w Midjourney, dodaj do promptu nazwę studia lub artysty (np. „studio ghibli style”, „makoto shinkai lighting”) — model lepiej rozpoznaje referencje azjatyckie niż ogólne „anime style”.
Po trzecie, lokalizacja językowa. Midjourney działa tylko po angielsku, co dla twórców z Japonii czy Chin jest barierą. 30-osobowy zespół w Singapurze może pracować nad wsparciem japońskiego, koreańskiego, chińskiego — języków z zupełnie inną strukturą niż angielski. To nie jest błahy problem, bo prompt w japońskim nie działa tak samo jak w angielskim.
Konkurencja w Azji — Midjourney nie jest sam
Midjourney wchodzi na rynek, gdzie konkurencja już jest. Stability AI ma lokalnych partnerów w Japonii, Kling z Kuaishou dominuje w generowaniu wideo w Chinach, a lokalne narzędzia jak NovelAI czy Pixai mają swoją niszę wśród twórców anime. Do tego dochodzi jeszcze kwestia chińskich modeli — Tencent, Alibaba, Baidu, wszyscy mają swoje generatory obrazów, często darmowe lub ultra-tanie.
Ale Midjourney ma coś, czego konkurencja nie ma — rozpoznawalność marki i jakość. V7 ustanowił nowy standard w fotorealizmie i kontroli kompozycji. Jeśli V8 dorówna temu w stylach anime, może faktycznie zdominować rynek. Azjatyccy twórcy są skłonni zapłacić za narzędzie, które po prostu działa — nie musi być darmowe, tylko dobre.
Uwaga ⚠️
Partnerstwa z anime i grami mogą oznaczać również kwestie licencyjne — jeśli Midjourney oferuje style inspirowane konkretnymi studiami, musi załatwić prawa. W Japonii copyright to poważna sprawa.
Premiera V8 w maju — co wiemy
Midjourney nie ujawnił szczegółów V8, ale termin jest wymowny. Jeśli biuro w Singapurze ma się skupić na lokalizacji, to V8 prawdopodobnie przyniesie funkcje skierowane właśnie do Azji. Spekulacje na Discordzie mówią o lepszej obsłudze anime, wsparciu lokalnych języków w promptach, może nawet trybie specjalnie pod chibi czy pixel art (oba popularne w grach mobilnych z Azji).
David Holz od miesięcy milczy na temat roadmapy, ale jego ostatni post na Discordzie wspominał o „większej kontroli stylistycznej”. Jeśli to oznacza to, co myślę, V8 może dać twórcom coś w stylu suwaków do kontroli linii, koloru, oświetlenia — funkcje, które Azjaci od dawna postulują.

Co to oznacza dla użytkowników Midjourney
Jeśli nie jesteś z Azji, biuro w Singapurze bezpośrednio cię nie dotyczy. Ale pośrednio — jak najbardziej. Każda funkcja stworzona pod rynek azjatycki (lepsza kontrola stylu, wsparcie anime, może tryby do gier) będzie dostępna globalnie. To nie jest tak, że Midjourney zrobi osobną wersję tylko dla Azji — wszystkie usprawnienia trafią do V8 dla wszystkich.
Dla twórców anime i ilustratorów mangaowych to świetna wiadomość. Midjourney w końcu poważnie traktuje ten segment, zamiast traktować anime jako przypadkowy efekt uboczny treningu modelu. Jeśli partnerstwa z japońskimi studiami faktycznie dojdą do skutku, możemy zobaczyć coś w stylu oficjalnych presetów stylów od konkretnych artystów czy studiów — coś, czego żaden konkurent nie oferuje.
Dla pozostałych użytkowników — to sygnał, że Midjourney ma kasę i ambicje, żeby skalować globalnie. 30-osobowe biuro w Singapurze to inwestycja rzędu milionów dolarów rocznie. Firma najwyraźniej nie planuje zwalniać tempa, mimo że konkurencja z OpenAI (Sora) i Google (Veo 3) rośnie. David Holz gra va banque i stawia na ekspansję geograficzną zamiast tylko udoskonalanie modelu w laboratorium w San Francisco.


