GOOGLE GEMINI AI PRO - VOUCHER NA 18 MIESIĘCY 50% TANIEJ DO PIĄTKU Z TYM KODEM ➡️ MAJUFKA GEMINI AI PRO: 50% taniej z kodem MAJUFKA SPRAWDŹ 🔥SPRAWDŹ
Skip to content
Premium

Microsoft i OpenAI przepisują sojusz. Koniec klauzuli AGI to nie rozwód, tylko nowy układ sił

Najważniejsza umowa w świecie sztucznej inteligencji została poluzowana. OpenAI może mocniej wychodzić poza Azure, a Microsoft nadal zachowuje dostęp do najcenniejszej technologii.

4 min read
Dwie platformy ciągnące ten sam rdzeń pokazują najważniejsze napięcie tej umowy: wspólna technologia, ale coraz bardziej osobne interesy.

To nie jest zwykła aktualizacja kontraktu między dwiema firmami. Microsoft i OpenAI od lat tworzą najważniejszy sojusz w generatywnej sztucznej inteligencji: jeden dostarczał kapitał, chmurę i dystrybucję, drugi modele, tempo innowacji i globalną markę ChatGPT. Teraz ten układ został przepisany w taki sposób, że przestaje przypominać ekskluzywne małżeństwo, a zaczyna wyglądać jak chłodny pakt dwóch mocarstw, które nadal się potrzebują, ale nie chcą być od siebie całkowicie zależne.

Najbardziej symboliczna zmiana dotyczy słynnej klauzuli AGI. Przez lata wokół tej części umowy narosła niemal mitologia. W uproszczeniu miała ona regulować moment, w którym OpenAI osiągnie sztuczną inteligencję ogólną, czyli system o możliwościach wykraczających poza zwykłe produkty komercyjne. To był zapis łączący prawo, filozofię, bezpieczeństwo i pieniądze. Teraz traci centralne znaczenie, bo rynek AI przestał cierpliwie czekać na definicje rodem z laboratorium.

OpenAI potrzebuje tlenu poza Azure

Najbardziej praktyczny skutek renegocjacji jest prosty: OpenAI zyskuje większą swobodę w korzystaniu z innych chmur. To kluczowe, bo firma ma coraz więcej klientów enterprise, a ci klienci nie zawsze żyją w ekosystemie Microsoftu. Dla wielu naturalnym środowiskiem jest Amazon Web Services, Google Cloud albo Oracle. Jeśli OpenAI chce sprzedawać modele tam, gdzie już są dane i procesy klientów, musi wyjść poza jeden kanał.

To nie oznacza, że Microsoft został wypchnięty z gry. Wręcz przeciwnie. Z doniesień branżowych wynika, że Microsoft nadal zachowuje bardzo korzystne warunki, w tym udział w przychodach OpenAI i dostęp do najbardziej zaawansowanej własności intelektualnej przez długi okres. Satya Nadella mówił wręcz, że Microsoft zamierza ten dostęp maksymalnie wykorzystać. To zdanie wiele mówi o charakterze nowej relacji: mniej romantyzmu, więcej twardej eksploatacji przewagi.

Amazon dostaje OpenAI, ale Microsoft też zarabia

Najciekawszy paradoks polega na tym, że OpenAI może wchodzić głębiej w AWS, a Microsoft nadal może na tym korzystać. Według opisów nowej konstrukcji Microsoft zachowuje udział w przychodach generowanych przez ChatGPT i API OpenAI, także wtedy, gdy produkty trafiają na konkurencyjne platformy chmurowe. To bardzo sprytny układ. Microsoft traci część ekskluzywności, ale nie traci całkowicie ekonomicznego udziału w ekspansji partnera.

Dla Amazona to z kolei szansa na nadrobienie wizerunkowych strat w wyścigu AI. AWS jest gigantem chmury, ale w debacie o generatywnej sztucznej inteligencji przez długi czas wyglądał mniej spektakularnie niż Microsoft z OpenAI albo Google z Gemini. Dostęp do technologii OpenAI na Bedrocku i w środowisku AWS może być dla wielu firm dokładnie tym, czego potrzebowały: modelem z pierwszej ligi w chmurze, której już używają.

Koniec prostej opowieści o jednym zwycięzcy

Ta zmiana pokazuje, że rynek AI nie będzie prostą historią o jednej firmie, jednym modelu i jednej chmurze. Najwięksi gracze zaczynają układać bardziej elastyczne, często paradoksalne sojusze. Microsoft może zarabiać na OpenAI, ale jednocześnie rozwijać współpracę z Anthropic. OpenAI może korzystać z Microsoftu, ale sprzedawać swoje usługi przez AWS. Amazon może promować własne narzędzia, a jednocześnie wpuścić do siebie najgłośniejszego konkurenta.

To przypomina raczej energetykę albo przemysł półprzewodników niż klasyczny software. Wszyscy konkurują, ale wszyscy są też połączeni łańcuchem dostaw, infrastrukturą i zależnościami finansowymi. Właśnie dlatego coraz trudniej mówić o czystej rywalizacji. AI zaczyna przypominać jeden wielki organizm biznesowy, w którym firmy walczą o marże, ale dzielą się rurami, prądem i klientami.

AGI jako problem prawny, nie tylko technologiczny

Najważniejsze pytanie brzmi: co w ogóle znaczy AGI, jeśli trzeba ją opisać w kontrakcie? Dla badaczy to może być hipoteza o systemie zdolnym do szerokiego transferu kompetencji. Dla prawników — moment uruchamiający konkretne zapisy. Dla inwestorów — ryzyko lub szansa. Dla państw — kwestia bezpieczeństwa. Im bardziej realna staje się technologia, tym mniej wygodne są wielkie, nieostre pojęcia.

Microsoft i OpenAI nie unieważniają marzenia o sztucznej inteligencji ogólnej. Unieważniają raczej złudzenie, że taką przyszłość da się kontrolować jednym eleganckim zapisem. Rynek, chmura, klienci i inwestorzy naciskają szybciej, niż dojrzewają definicje. To dlatego koniec słynnej klauzuli jest czymś więcej niż techniczną zmianą w umowie. To znak, że epoka misyjnych manifestów ustępuje epoce przemysłowych kontraktów.

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Entuzjasta technologii, od 5 lat śledzi rozwój sztucznej inteligencji. Specjalizuje się w modelach językowych i Midjourney.