Fika Jobs ma 4 mln dolarów na platformę, gdzie kandydata przesłuchuje agent AI
Szwedzki startup Fika Jobs zebrał 4 mln dolarów na platformę rekrutacyjną łączącą krótkie wideo z rozmowami prowadzonymi przez agenta AI opartego na Gemini.
👁 136 przeczytań
Szwedzki startup Fika Jobs ogłosił we wtorek rundę pre-seed o wartości 4 mln dolarów na budowę platformy rekrutacyjnej, w której kandydatów przesłuchuje agent AI, a CV zastępują krótkie nagrania wideo. Pieniądze mają pójść na rozwój produktu, powiększenie zespołu i szerszy start zaplanowany na koniec tego roku.
Mechanizm jest prosty. Kandydat podpina profil z LinkedIn, AI analizuje jego doświadczenie i generuje spersonalizowane pytania. Potem następuje około 10-minutowa rozmowa wideo z agentem - obecnie napędzanym modelami Gemini od Google. Z odpowiedzi system automatycznie wycina krótkie klipy i układa z nich profil. Zamiast aplikować na każde ogłoszenie z osobna, kandydat utrzymuje jeden żywy profil, który pracodawcy mogą odkrywać i do którego wracają, gdy pojawia się nowa rola. Twórcy opisują to jako skrzyżowanie LinkedIna z TikTokiem.
Pomysł wziął się z własnych doświadczeń braci Jakoba (CEO) i Alexandra Dubois (CTO), którzy wcześniej prowadzili aplikację społecznościową Gaff.
„Gdy budowaliśmy Gaff, spędziliśmy mnóstwo czasu na rekrutacji i niemal odrzuciliśmy kandydata, bo jego CV niczym się nie wyróżniało. Mimo to porozmawialiśmy z nim, a w ciągu kilku minut jego upór, napęd i ambicja stały się oczywiste. Dokładnie taka osoba, jaką chcieliśmy zatrudnić.”
- Jakob Dubois w rozmowie z TechCrunch.
Inne podejście niż konkurencja
To rozróżnienie jest tu najważniejsze. Większość rywali w segmencie - wymieniani są Alex, Maki i Mercor - celuje w pracodawcę: pomaga szybciej pozyskiwać, filtrować i dopasowywać kandydatów. Fika odwraca optykę i stawia na kandydata, który utrzymuje profil wideo, a firmy przeglądają pulę osób już przesłuchanych i ocenionych przez AI. Jeśli to zadziała, pracodawca mógłby wcześnie ocenić umiejętności komunikacyjne i dopasowanie kulturowe, zanim w ogóle dojdzie do tradycyjnej selekcji CV.
Argument o osobach na początku kariery i z nietypowym życiorysem brzmi sensownie - papierowe CV faktycznie nie pokazuje wszystkiego. Tyle że rozmowa wideo rozwiązuje jeden problem i od razu otwiera kolejny.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Wideo to broń obosieczna
Kiedy pracodawca widzi rasę, wiek, płeć, wygląd i akcent kandydata, zanim oceni jego kwalifikacje, ryzyko uprzedzeń rośnie, a nie maleje. Anonimizacja CV powstała właśnie po to, by tego unikać. Profil wideo cofa branżę do punktu, w którym pierwsze wrażenie znów decyduje. Do tego dochodzi warstwa, której Fika nie da się łatwo pozbyć: to model Gemini decyduje, jak „wypadła” rozmowa, a algorytmiczna ocena potrafi mieć własne, ukryte skrzywienia.
Dla polskiego czytelnika to sygnał, w którą stronę idzie rynek pracy. Skoro narzędzia do automatycznego przesiewania kandydatów już zalały skrzynki rekruterów, naturalną reakcją jest kolejna warstwa AI, tym razem po stronie kandydata. Pojawia się jednak pytanie, czy w europejskim kontekście, z RODO i nadchodzącymi przepisami AI Act traktującymi rekrutację jako obszar wysokiego ryzyka, profilowanie wideo przez agenta przejdzie tak gładko jak w prezentacji.
Cztery miliony dolarów to za mało, by przewrócić rynek rekrutacji. Wystarczy jednak, by sprawdzić, czy kandydaci naprawdę chcą być oceniani przez bota przed kamerą.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


