AI, która ulepsza samą siebie: USA i Chiny grają o najwyższą stawkę
OpenAI i chińskie Z.ai oficjalnie przyznają, że pracują nad systemami zdolnymi do autonomicznego samodoskonalenia się - i obie strony wiedzą, że kto tam dotrze pierwszy, zmieni reguły całej gry.

👁 115 przeczytań
Przez ostatnią dekadę rywalizacja USA i Chin w dziedzinie AI rozgrywała się na znanych polach: lepsze dane, więcej mocy obliczeniowej, zdolniejsi inżynierowie. We wrześniu 2026 roku oba obozy przyznały publicznie, że weszły na zupełnie inne terytorium - AI, która buduje lepszą AI.
Pętla, która kręci się sama
Technicy nazywają to recursive self-improvement (RSI) - rekurencyjnym samodoskonaleniem. Idea jest prosta do opisania i trudna do ogarnięcia w konsekwencjach: system AI pisze kod, projektuje eksperymenty i opracowuje techniki treningowe, które pozwalają zbudować jeszcze zdolniejszy model. Ten z kolei robi to samo, ale lepiej. Efekt? Pętla zwrotna, która - jeśli zadziała tak, jak chcą jej twórcy - wyniesie rozwój AI na zupełnie nową trajektorię.
W praktyce oznacza to koniec ery, gdy postęp wymagał dziesiątek tysięcy godzin pracy ludzkich badaczy. W teorii oznacza też coś znacznie poważniejszego: moment, w którym tempo zmian przestaje zależeć od decyzji kogokolwiek przy biurku.
OpenAI i GPT-6 Astra
We wrześniu 2026 roku OpenAI wydało model GPT-6 Astra, opisując go w komunikacie jako najbardziej inteligentny i dopasowany model na świecie
. Docelowo firma chce zbudować zautomatyzowanego badacza AI zdolnego do samodzielnego rozwijania badań nad głębokim uczeniem. Jednocześnie w tym samym wpisie firma przyznała wprost, że wciąż nie wie jak bezpiecznie dojść do pełnego, dopasowanego RSI
.
To rzadka chwila instytucjonalnej szczerości. OpenAI nie mówi: osiągnęliśmy RSI
. Mówi: chcemy to zrobić, ale jeszcze nie wiemy jak zrobić to bezpiecznie. Dla firmy, która przez lata komunikowała się językiem triumfu, to znacząca korekta tonu.
Chiny odpowiadają przez Z.ai
Kilka dni wcześniej, 31 sierpnia 2026 roku, Tang Jie - założyciel pekińskiego Z.ai - podczas briefingu dla inwestorów zapowiedział, że kolejna generacja modelu GLM-6 zmierza w kierunku samoewolucji
. To słowo nie jest przypadkowe. W chińskim dyskursie o AI samoewolucja niesie bardzo konkretne znaczenie techniczne i polityczne: model, który sam siebie poprawia, jest modelem, który przestaje wymagać zachodnich komponentów, zachodnich danych i zachodnich badaczy.
Z.ai nie jest przypadkowym graczem. GLM to jedna z czołowych rodzin modeli językowych rozwijanych w Chinach, a firma działa w ekosystemie ściśle powiązanym z Tsinghua University - jednym z głównych ośrodków chińskich badań nad AI. To, co Tang Jie powiedział inwestorom, trafiło do mediów jako sygnał strategiczny, nie tylko techniczny.
Stawka nie jest wyłącznie prestiżowa
Można by uznać tę rywalizację za kolejną odsłonę tej samej narracji o technologicznej zimnej wojnie. Byłoby to jednak uproszczenie. RSI różni się od poprzednich etapów wyścigu AI jakościowo, nie tylko ilościowo.
Wcześniejsze kamienie milowe - AlphaGo, GPT-4, Gemini Ultra - były demonstracjami zdolności modeli. RSI jest czymś innym: to pytanie o to, kto kontroluje proces powstawania przyszłych modeli. Jeśli AI zacznie samodzielnie projektować własne następne wersje, decyzja o tym, jakie cele te modele optymalizują, musi zostać podjęta znacznie wcześniej - zanim pętla zacznie się kręcić. Bo potem może nie być dobrego momentu, żeby ją zatrzymać.
OpenAI przyznaje to pośrednio, pisząc o problemie bezpiecznego dojścia do pełnego RSI
. Przyznaje tym samym, że nie ma jeszcze odpowiedzi - tylko ambicję.
Kto pierwszy, ten lepszy - ale czy naprawdę?
W historii technologicznej rywalizacji USA-Chiny argument kto pierwszy
regularnie okazywał się prostszy niż rzeczywistość. Pierwszy sputnik należał do ZSRR; Księżyc do Ameryki. Pierwsze generacje chipów 5G budował Huawei; dziś jego pozycja wygląda inaczej. Bycie pierwszym przy RSI może oznaczać ogromną przewagę - albo bycie pierwszym, który uderzy w ścianę, której jeszcze nie widać.
Obydwie strony wiedzą, że RSI to potencjalnie największy mnożnik siły w historii AI. Obydwie wiedzą też - przynajmniej oficjalnie - że nie wiedzą, jak zrobić to bezpiecznie. W tym osobliwym połączeniu ambicji i niekompetencji mieści się chyba najciekawsze pytanie całego wyścigu: czy ktokolwiek zatrzyma się, żeby to rozgryźć, zanim naciśnie guzik?
Na razie odpowiedź brzmi: raczej nie.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
