Sztuczna inteligencja nie zwalnia ludzi. Zwalniają ich szefowie, którzy znaleźli wygodną wymówkę
Firmy notują rekordowe zyski i jednocześnie zwalniają dziesiątki tysięcy osób, obwiniając AI - ale coraz więcej głosów twierdzi, że to tylko zasłona dymna.
👁 130 przeczytań
Powiem to wprost, bo zaczyna mnie irytować chóralne powtarzanie tej samej śpiewki: sztuczna inteligencja nie zwalnia ludzi. Zwalniają ich menedżerowie, którzy przepalili pieniądze inwestorów w czasie pandemicznego boomu i teraz szukają eleganckiego pretekstu, żeby się z tego wyplątać. A nie ma w tej chwili pretekstu wygodniejszego niż dwie wielkie litery: AI.
Spójrzmy na liczby, bo one same w sobie są dziwne. Firmy technologiczne ogłaszają rekordowe przychody i zyski, a równocześnie pokazują drzwi pracownikom. Według TrueUp, platformy rekrutacyjnej prowadzącej jeden z najczęściej cytowanych trackerów zwolnień, w tym roku doszło do około 363 fal redukcji obejmujących blisko 150 tysięcy osób. To tempo mniej więcej 974 osób dziennie, o 44 procent szybciej niż rok wcześniej. I trend się rozpędza: zeszły miesiąc był najgorszy od dwóch lat, z prawie 40 tysiącami cięć. Firma outplacementowa Challenger, Gray & Christmas dorzuca smaczek - AI był najczęściej wymienianym powodem zwolnień we wszystkich branżach już trzeci miesiąc z rzędu.
Trzeci miesiąc z rzędu wszyscy obwiniają to samo. Nie pandemię, nie błędne prognozy, nie przerost zatrudnienia. Algorytm. Wybaczcie, ale jak coś wygląda na alibi i brzmi jak alibi, to zwykle jest alibi.
Dorsey i moment, w którym maska opadła
Najlepszy przykład tej hipokryzji dał Jack Dorsey w firmie płatniczej Block. Gdy zredukował niemal połowę firmy i posypały się na niego gromy, najpierw zapewniał, że to żaden sygnał kłopotów, tylko piękna rewolucja: narzędzia AI „umożliwiają nowy sposób pracy, który fundamentalnie zmienia to, co znaczy budować i prowadzić firmę”. Brzmi jak slajd z prezentacji. Problem w tym, że gdy komentujący na X przycisnęli go o przeroście zatrudnienia, który sam wytworzył w czasie pandemii, Dorsey w końcu przyznał, że Block po prostu nabrał za dużo ludzi.
No właśnie. Najpierw piękna opowieść o transformacji, potem ciche przyznanie, że chodziło o własny błąd. AI dostaje tu rolę kozła ofiarnego, który nie odpowie i się nie obrazi.
Co ciekawe, ten sam wątek podniósł Marc Andreessen, człowiek, którego trudno podejrzewać o niechęć do technologii. W rozmowie z inwestorem Harrym Stebbingsem nazwał AI „wymówką - srebrną kulą” dla zwolnień, które w wielu przypadkach są po prostu skutkiem złego zarządzania. „W zasadzie każda duża firma jest przerośnięta. Co najmniej o 25 procent. Większość dużych firm jest przerośnięta o 50 procent. Wiele z nich o 75 procent. A teraz wszystkie mają wymówkę w postaci srebrnej kuli: ach, to przez AI” - powiedział. Trudno o lepszą diagnozę.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Beczka prochu, do której ktoś podchodzi z zapałką
I tu robi się naprawdę zapalnie. Bo dokładnie w momencie, gdy dziesiątki tysięcy ludzi dostają wypowiedzenia, wąska grupa osób z wnętrza branży AI bogaci się w skali, która przekracza ludzkie wyobrażenie. Producent czipów Cerebras Systems zadebiutował na Nasdaqu z ceną emisyjną 185 dolarów i pierwszego dnia poszedł w górę o 68 procent, osiągając wycenę około 67 miliardów dolarów - największe amerykańskie IPO technologiczne od debiutu Snowflake w 2020 roku. Współzałożyciele Andrew Feldman i Sean Lie zostali miliarderami w jeden dzień. (Akcje od tego czasu spadły o 30 procent, ale to detal.)
SpaceX wszedł na giełdę w piątek z wyceną 2,1 biliona dolarów, czyniąc z Muska papierowego bilionera i, jak się szacuje, około 4400 milionerów oraz 400 centymilionerów przy okazji. Anthropic i OpenAI szykują się do debiutu z wycenami rzędu biliona dolarów lub więcej. W San Francisco luksusowe domy schodzą za miliony powyżej ceny wywoławczej. Mark Zuckerberg kupił w marcu posiadłość za 170 milionów dolarów na miamijskim „Bunkrze Miliarderów”, bijąc tamtejszy rekord cenowy.
Złóżcie to w całość: jedni tracą pracę pod sztandarem AI, inni przy tym samym sztandarze stają się obscenicznie bogaci. To nie jest narracja o postępie technologicznym. To narracja o transferze - od pracownika do akcjonariusza, opakowana w język nieuchronności.
Moja teza pozostaje: AI to świetna technologia i fatalne alibi. Im częściej słyszę, że „to przez automatyzację”, tym mocniej podejrzewam, że ktoś po prostu nie chce powiedzieć „przeszacowaliśmy się”. A beczka prochu, którą opisuje TechCrunch, robi się tym groźniejsza, że nikt z tych, którzy trzymają zapałki, nie wydaje się tym specjalnie przejęty.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


