Meta Muse - nowy asystent AI, który wie o tobie za dużo
Meta uruchomiła asystenta Muse, który potrafi porządkować skrzynkę mailową i robić zakupy, ale zaskoczyła użytkowników ilością danych, które zbiera samodzielnie.
👁 118 przeczytań
Meta uruchomiła asystenta Muse - narzędzie AI do produktywności, które firma reklamuje jako sposób na zdjęcie z użytkownika codziennych, żmudnych zadań. To pierwsza poważna próba Mety wejścia w segment asystentów zorientowanych na pracę, dotąd zdominowany przez produkty Google i Microsoftu.
Muse działa na wirtualnym komputerze w chmurze i wykonuje zadania samodzielnie: sortuje e-maile, robi zakupy online, planuje podróże, generuje podcasty AI podobne do Gemini Notebook, tworzy obrazy, wideo i interaktywne dokumenty zwane artifacts. Żeby z niego skorzystać, trzeba połączyć go z kontami zewnętrznymi - Gmail, Amazon czy innymi serwisami.

Działa, ale w cenie prywatności
Emma Roth z The Verge przetestowała Muse i opisała mieszane odczucia. Asystent poradził sobie z usunięciem tysięcy promocyjnych e-maili ze skrzynki Gmail - choć połączenie z kontem Google na telefonie sprawiało problemy techniczne i wymagało przesiadki na laptopa. Przy zakupach na Amazonie Muse sam zauważył, że w koszyku leżały inne produkty, i zapytał, czy je usunąć. To był miły gest.
Poważniejszy problem pojawił się przy zakładce Feed, gdzie Muse generuje spersonalizowany strumień treści. Asystent wymienił bardzo konkretne zainteresowania użytkowniczki - powiązane bezpośrednio z jej kontem na Instagramie - których nigdy mu nie podawała. Meta twierdzi, że Muse wymienia z zewnętrznymi aplikacjami tylko dane niezbędne do działania i nie przekazuje informacji reklamodawcom. Przy reputacji firmy w kwestii prywatności to zapewnienie trudno przyjąć bez zastrzeżeń.
Testy ujawniły też niekonsekwencje w filtrowaniu treści. Muse odmówił wygenerowania obrazka z postacią w czerwonych spodniach i wąsach - wyraźna aluzja do Mario - ale bez problemu stworzył materiały z logo Apple: zdjęcia produktów, makiety składanego iPhone’a, a nawet prezentację z charakterystycznym nadgryzionym jabłkiem. Na urządzeniach pojawiły się natywne ikony iOS, choć nazwy aplikacji były już pomieszane - App Store zamienił się w Photos, a Maps i Music zyskały etykietę Calender.
Muse to narzędzie, które faktycznie wykonuje zlecone zadania - pytanie tylko, jaką cenę w danych płaci się za tę wygodę.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →
