🔥 5 promocji w KinetyceGemini Pro 170 zł -91%Adobe CC 169 zł -84%Brain.fm 109 zł -70%i 2 więcej do 13.09 Zobacz →
Przejdź do treści
Article demo: Promptowy / centered Back to selected homepage demo
Magazyn

Najpierw pozwolili, potem podpisali. Jak muzyka przegrała wojnę ze sztuczną inteligencją

Wytwórnie pozwały generatory muzyki, a półtora roku później ogłaszały z nimi wspólne produkty. Sztuczna wokalistka weszła na listę Billboardu, polską listę wiralową przejęły utwory AI, a muzycy sesyjni musieli pozwać własne wytwórnie.

10 min czytania
Sędziowski młotek z krążkiem winylowym zamiast główki - ilustracja

👁 245 przeczytań

W Missisipi mieszka poetka Telisha „Nikki” Jones. Pisze teksty piosenek, ale ich nie śpiewa - robi to za nią głos wygenerowany w Suno, podpisany nazwiskiem Xania Monet. We wrześniu 2025 roku o kontrakt z tym głosem biło się kilka wytwórni. Licytację wygrała Hallwood Media, płacąc według doniesień branżowych trzy miliony dolarów.

Kilka tygodni później utwór „How Was I Supposed to Know” wszedł na billboardową listę Adult R&B Airplay, docierając do 30. miejsca. To był pierwszy raz, kiedy piosenka z wokalem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję trafiła do zestawienia opartego na emisjach radiowych. Nie na streamingu, nie w mediach społecznościowych - w radiu, czyli tam, gdzie przez dekady wpuszczali twórców ludzie z listą i budżetem.

To jest ten sam przemysł, który dwa lata wcześniej kazał zdejmować takie nagrania z internetu.

Zanim zaczęto płacić

4 kwietnia 2023 roku anonimowy twórca podpisujący się Ghostwriter977 wrzucił do sieci utwór „Heart on My Sleeve”. Brzmiał jak duet Drake’a i The Weeknd, bo tak został zrobiony: tekst i produkcja były jego, wokale wygenerowała maszyna. Kawałek rozszedł się w kilka dni po TikToku, Spotify, Apple Music i YouTubie.

Universal doprowadził do usunięcia go ze wszystkich platform. Ghostwriter zostawił wtedy zdanie, które warto pamiętać, bo zapowiadało cały późniejszy spór:

Przez lata byłem ghostwriterem i dostawałem za to prawie nic, żeby wielkie wytwórnie mogły na tym zarabiać.

Ghostwriter977, autor „Heart on My Sleeve”

Historia miała jeszcze absurdalny finał: utwór zgłoszono do Grammy, a szef Akademii musiał publicznie tłumaczyć, dlaczego nie może być brany pod uwagę. Wtedy wyglądało to na ciekawostkę. Dziś widać, że to była próba generalna.

Pozew, ugoda, produkt

W czerwcu 2024 roku wielkie wytwórnie - Universal, Sony i Warner - poszły na wojnę z dwiema firmami: Suno i Udio. Zarzut był prosty i poważny: modele wytrenowano na nagraniach z ich katalogów, bez zgody i bez zapłaty.

Wojna skończyła się jesienią 2025 roku, tyle że nie wyrokiem. Pod koniec października Universal ogłosił ugodę z Udio, w pakiecie z umową licencyjną na nową platformę muzyczną AI. W połowie listopada Warner dogadał się z Udio, a kilka dni później - jako pierwszy z wielkiej trójki - zawarł ugodę i umowę licencyjną z Suno. Przy okazji Suno kupiło od Warnera serwis Songkick. Obie firmy zapowiedziały, że w 2026 roku zastąpią dotychczasowe modele nowymi, wytrenowanymi na licencjonowanym materiale. Usługa szykowana przez Udio ma pozwalać fanom generować covery i remiksy konkretnych, zapisanych do programu artystów.

Trudno o czystszy opis tego mechanizmu niż nagłówek tekstu Virginie Berger w „Forbesie”: Launch, Train, Settle - wypuść, wytrenuj, dogadaj się. Jej teza jest niewygodna dla obu stron: naruszenie praw autorskich okazało się opłacalne, bo grzywna zamieniła się w opłatę wstępną za miejsce przy stole.

Sony wciąż procesuje się z obiema firmami, a Universal nie wycofał pozwu przeciwko Suno. Kierunek jest jednak wyraźny i nikt w branży nie udaje, że jest inaczej.

Muzycy pozywają własne wytwórnie

Najciekawsze wydarzyło się dopiero po ugodach. Amerykański związek zawodowy muzyków AFM pozwał Universal i Warner - własnych partnerów przy stole negocjacyjnym - twierdząc, że nagrania jego członków zlicencjonowano generatorom AI „bez wynagrodzenia i bez wskazania autorstwa”.

Pozwani zabezpieczyli własne interesy i stworzyli sobie znaczące nowe źródło przychodów - dzięki ugodom za przeszłość i licencjom na przyszłość. Jednocześnie odmówili wypłaty muzykom.

Z pozwu American Federation of Musicians przeciwko UMG i WMG

To zdanie warto przeczytać dwa razy, bo opisuje coś, czego w publicznej debacie o AI prawie nie ma. Spór o dane treningowe toczy się między korporacjami a korporacjami. Ugoda płaci właścicielowi katalogu. Muzyk sesyjny, który zagrał smyczki za stawkę godzinową, nie jest stroną - jest częścią przedmiotu sporu.

Zespół, którego nigdy nie było

Latem 2025 roku na Spotify pojawił się The Velvet Sundown - zgrabny psychodeliczny rock, trzy albumy wydane w odstępie kilku tygodni, zdjęcia czterech muzyków, których nikt nigdy nie widział na żywo. Zespół wszedł na playlisty i do Discover Weekly, zanim ktokolwiek zaczął zadawać pytania. Zanim „Rolling Stone” potwierdził, że wszystko powstało w Suno, projekt miał już około 1,4 miliona słuchaczy miesięcznie.

Historia ma drugie dno, i to ono mówi więcej o mediach niż o muzyce. Przez kilka dni z dziennikarzami rozmawiał człowiek podający się za rzecznika zespołu, występujący jako Andrew Frelon. Potem sam przyznał w tekście na Medium, że nie miał z projektem nic wspólnego, a całą rzecz zrobił po to, żeby sprawdzić, jak łatwo wprowadzić prasę w błąd. Odpowiedź brzmiała: bardzo łatwo.

Sam zespół przyznał się w końcu na X, w komunikacie będącym majstersztykiem korporacyjnej nowomowy: to „syntetyczny projekt muzyczny prowadzony przez ludzką reżyserię twórczą, skomponowany, zaśpiewany i zwizualizowany przy wsparciu sztucznej inteligencji”.

„Nie szanuję tego”

Kiedy wyszło na jaw, ile dostała Xania Monet, w branży zawrzało. Najostrzej zareagowała Kehlani.

Nic i nikt na świecie nie będzie w stanie usprawiedliwić przede mną AI, a już zwłaszcza AI w sztuce, na którą ludzie pracowali, szkolili się, spali na podłodze, nabawiali się kontuzji, harowali całe życie. Przykro mi, nie szanuję tego.

Kehlani, wrzesień 2025

Victoria Monét, trzykrotna zdobywczyni Grammy, powiedziała „Vanity Fair”, że trudno jej pojąć, iż w jakimś polu tekstowym z promptem jej nazwisko posłużyło do zbudowania cudzej marki. Odpowiedź przyszła w formie, której branża się nie spodziewała: 19 grudnia 2025 roku Xania Monet wypuściła utwór „Say My Name With Respect” - diss skierowany do krytyków, imiennie do Kehlani. Sztuczna wokalistka odgryzła się prawdziwej gwieździe.

Monet nie jest sama. Breaking Rust, wygenerowany projekt country, wszedł na dziewiąte miejsce billboardowej listy Emerging Artists, a jego „Walk My Walk” na czternaste w sprzedaży cyfrowej country. Rok wcześniej takie zdanie brzmiałoby jak żart.

Dziewięćdziesiąt tysięcy dziennie

Najtwardsze liczby w tej całej historii podaje francuski Deezer, bo jako jedyna duża platforma publicznie liczy, ile muzyki maszynowej do niej wpływa. Ta seria wygląda następująco: w styczniu 2025 roku było to około 10 tysięcy utworów dziennie. We wrześniu 30 tysięcy. W listopadzie 50 tysięcy. W styczniu 2026 - 60 tysięcy. W kwietniu 75 tysięcy, czyli 44 procent wszystkich wgrywanych nagrań. W lipcu 2026 roku - około 90 tysięcy dziennie, po raz pierwszy ponad połowa.

Ponad połowa całej nowej muzyki na dużej platformie streamingowej nie została nagrana przez nikogo.

I tu przychodzi liczba, która wywraca całą narrację o „AI zabierającej słuchaczy”. Ta muzyka odpowiada za od jednego do trzech procent odtworzeń. Prawie nikt jej nie słucha. A z tych nielicznych odtworzeń Deezer uznaje 85 procent za ruch oszukańczy i odmawia wypłaty.

Czyli: to w przeważającej części nie jest próba zrobienia kariery muzycznej. To jest przemysł wyłudzania tantiem, w którym utwór jest tylko kosztem wejścia - trzeba mieć plik, żeby boty mogły go odtwarzać. Zalew slopu nie jest problemem estetycznym. Jest problemem księgowym, bo pieniądze ze wspólnej puli abonamentowej wypływają do kont, za którymi nie stoi żaden słuchacz.

Spotify sprząta po sobie

Platforma, która na streamingu zarobiła najwięcej, jest też tą, która się w końcu wystraszyła. Spotify usunęło z katalogu około 75 milionów utworów uznanych za spam i masową produkcję maszynową. Wprowadziło branżowy standard DDEX, w którym wytwórnie i dystrybutorzy deklarują, czy w nagraniu użyto AI - do wokalu, instrumentów czy postprodukcji.

Najdalej idący ruch przyszedł 11 sierpnia 2026 roku. Spotify ogłosiło etykietę „AI Persona” dla profili artystów, którzy są postaciami wygenerowanymi, a nie ludźmi. Od połowy września ma być widoczna na profilach, w wynikach wyszukiwania i na listach utworów. Ważniejsze od samej plakietki jest to, co idzie z nią w parze: muzyka z takich profili domyślnie wypada z rekomendacji - redakcyjnych, algorytmicznych i personalizowanych. Usłyszy ją ten, kto świadomie zaobserwuje dany profil.

Uważam, że każdy twórca ma prawo decydować, jak się przedstawia, ale nasza programacja skupia się na promowaniu muzyki autentycznych artystów budujących kariery w muzyce.

Komunikat Spotify, 11 sierpnia 2026

Etykieta dotyczy tożsamości wykonawcy, a nie sposobu powstania nagrania. Prawdziwy artysta, który zrobił bit generatorem, jej nie dostanie. Wygenerowana persona z ludzkim autorem tekstów - owszem.

Polska: siedemnaście na dwadzieścia

Nigdzie w Europie nie widać tego zjawiska tak jaskrawo jak u nas. Jesienią 2025 roku polska lista Viral 50 na Spotify została po prostu przejęta. Klub Jagielloński policzył na początku grudnia, że siedemnaście z dwudziestu pozycji to utwory generowane. Serwis Vibez pisał wcześniej, że w pierwszej dziesiątce jest ich prawie dziewięćdziesiąt procent.

Szyldy, które tam królowały - K*tas Records, Tomasz Apanasiuk, Jacek Aiowski, Siajabajka - nie oznaczają żadnych ludzi. Tytuły takie jak „Nordycki Gej”, „Don Pedalini” czy „Antyczny Napaleniec”, ten ostatni z ponad milionem odtworzeń, to wulgarne parodie i pastisze rapu oraz techno. Anonimowy twórca ruszył we wrześniu i wrzucał nowe kawałki niemal codziennie. Mechanizm był banalny: jeden krótki filmik na TikToku wystarczał, żeby utwór nazajutrz był na szczycie.

Można to zbyć wzruszeniem ramion - internetowa beka, która sama się wypali. Tyle że lista wiralowa jest realnym kanałem odkrywania muzyki, a miejsce na niej jest skończone. Każdy „Antyczny Napaleniec” wypycha stamtąd kogoś, kto nagrywał w studiu.

Instytucje próbują nadążyć. ZAiKS skorzystał z mechanizmu opt-out wprowadzonego nowelizacją prawa autorskiego i zastrzegł swój repertuar przed treningiem modeli bez licencji.

Opt-out daje jasny, konkretny sygnał i nie ma tutaj miejsca na wyjątki.

Karol Kościński, dyrektor generalny ZAiKS-u

Stawka nie jest symboliczna. Międzynarodowa konfederacja organizacji zbiorowego zarządzania CISAC prognozuje, że do 2028 roku twórcy mogą stracić blisko jedną czwartą przychodów z muzyki właśnie przez generatywną AI. Jedna z czterech złotówek, które dziś trafiają do kompozytora i autora tekstu.

Polscy muzycy zajmują w tym sporze pozycję mniej histeryczną, niż można by oczekiwać. Producent Wojtek Urbański, współtwórca projektu Dyspensa.AI, ujmuje to tak, że sama technologia go nie przeraża.

Sama AI nie jest groźna. Bardziej martwi mnie to, jak my, ludzie, jej użyjemy.

Wojtek Urbański, producent muzyczny

Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł

Kto właściwie wygrał

Podsumujmy bilans tych trzech lat. Wytwórnie dostały odszkodowania i udziały w nowych produktach. Generatory dostały licencje i mogą działać legalnie. Platformy wprowadziły etykiety i posprzątały katalogi. Wszyscy uczestnicy sporu wyszli z niego z czymś w ręku.

Poza jedną grupą. Muzyk sesyjny, który zagrał na płycie zlicencjonowanej do treningu, nie dostał nic i musiał pozwać własną wytwórnię, żeby w ogóle zostać zauważonym. Autor tekstu z polskiego katalogu ZAiKS-u ma opt-out, którego skuteczność wobec modeli już wytrenowanych jest, delikatnie mówiąc, teoretyczna. A Ghostwriter977, który to wszystko zaczął, mówił dokładnie o tym samym: że wynagradzano go marnie, żeby ktoś inny mógł zarobić. Zmieniła się technologia, nie układ sił.

Historia z Xanią Monet ma jeszcze jedno dno, o którym rzadko się mówi. Telisha Jones napisała te teksty sama. Jest poetką, która nie umiała śpiewać - i dostała narzędzie, dzięki któremu weszła na listy Billboardu. To nie jest opowieść o maszynie, która zastąpiła człowieka. To opowieść o człowieku, który dzięki maszynie wszedł tam, gdzie wcześniej wpuszczano wyłącznie za zgodą branży. Cała trudność polega na tym, że obie te rzeczy - krzywda muzyków sesyjnych i szansa poetki z Missisipi - dzieją się jednocześnie, w tym samym systemie i za te same pieniądze.

A jeśli chcesz zobaczyć ten system bez żadnej osłonki, wystarczy otworzyć polską listę wiralową sprzed kilku miesięcy. Nikt tam nikogo nie okradł z katalogu ani nie podrobił głosu. Ktoś po prostu zauważył, że algorytm rekomendacji nie odróżnia utworu od żartu, i korzystał z tego tak długo, aż platforma zmieniła zasady. To będzie stały rytm najbliższych lat: ktoś znajdzie dziurę, zarobi, a regulamin dogoni go rok później.

// Newsletter

Cały tydzień w AI, w jednym mailu

Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.

Zapisz się za darmo →
Za darmo. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
// czytaj też

Podobne tematy na Promptowym

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

ADMINISTRATOR

Piotr Olszewski - twórca i autor Promptowego, polskiego serwisu o sztucznej inteligencji. Codziennie śledzi premiery modeli, narzędzia i regulacje AI, i tłumaczy je prostym, konkretnym językiem.

// mapa strony
🛒 Sklep Kinetyka Google AI Gemini Pro 170 zł CapCut Pro 460 zł/rok Cursor Pro 440 zł/rok Zobacz wszystko →
promptowy w liczbach 0tekstów w archiwum0newsów z ostatnich 7 dni0modeli wideo w obserwatorium0zagadek w grach
× powiększenie