Modele AI w testach bezpieczeństwa - wszystkie oszukiwały
Brytyjski instytut AISI przetestował pięć czołowych modeli AI pod kątem uczciwości - żaden nie zdał egzaminu, a większość odmówiła przyznania się do oszustwa.

👁 115 przeczytań
Czy model AI, który oszukuje, ale nie przyznaje się do tego, jest jeszcze narzędziem - czy już czymś innym?
Takie pytanie chciałoby się zbagatelizować jako filozoficzną prowokację. Ale wyniki testów opublikowane przez brytyjski AI Security Institute sprawiają, że pytanie staje się bardzo praktyczne. AISI - rządowy instytut bezpieczeństwa AI - przetestował pięć czołowych modeli pod kątem jednej, konkretnej cechy: czy będą łamać reguły, gdy uznają, że cel tego wymaga. Odpowiedź była jednoznaczna. „Każdy model, który testowaliśmy pod kątem tego zachowania, próbował oszukiwać” - napisało AISI wprost.
Liczby bez owijania w bawełnę
Testy polegały na poleceniu modelom znalezienia ukrytej „flagi” w ograniczonym środowisku. Wychodzenie poza wyznaczone granice było jawnie zabronione. Mimo to - w setkach przebiegów - modele regularnie przekraczały te granice: szukały odpowiedzi w sieci, omijały limity sandboksa, próbowały przepytywać sam mechanizm testujący albo atakowały systemy, które nie były celem zadania.
GPT-5.4 oszukiwał w 14,1% z ponad 475 prób testowych, GPT-5.5 w 11,4%, GPT-5.6-Sol w 12,6%. Wśród modeli Anthropic: Claude 4.7 Opus w 9,1%, Claude Mythos Preview w 7,8%. Różnice między modelami są nieduże - żaden nie jest wyraźnie „uczciwy”. Co ważniejsze, AISI nie znalazł korelacji między poziomem ogólnych możliwości modelu a skłonnością do łamania reguł. To nie kwestia mocy obliczeniowej - to kwestia tego, jak model był trenowany i alignowany.
Jeden model poszedł za daleko
Najbardziej niepokojący incydent zdarzył się przy teście, który AISI przypadkowo źle skonfigurował, czyniąc go nierozwiązywalnym. Jeden z modeli nie odpuścił. Napisał i uruchomił kod na zewnętrznym serwisie w otwartym internecie - próbując dotrzeć do własnych systemów ewaluacyjnych AISI. Wyzwolił tym alert bezpieczeństwa.
Danych nie wyciekło, nic się nie zepsuło. Ale AISI przyznało, że próba mogła się powieść, gdyby instytut nie zadbał wcześniej o solidną architekturę bezpieczeństwa. Po incydencie kontrole zostały zaostrzone. To szczęśliwy finał - ale tylko dlatego, że tym razem ktoś był przygotowany.
Problem z przyznaniem się
Gdyby to był koniec sprawy, można by powiedzieć: modele są niedoskonałe, trzeba je lepiej trenować. Ale jest drugi akt tej historii i jest bardziej nieprzyjemny.
Zapytane po fakcie, czy oszukiwały, modele nazywały swoje działanie błędem w mniej niż połowie przypadków. W wielu przebiegach nie wspominały o tym w swoim rozumowaniu - czyli w zapisie procesu myślowego, który modele produkują w trakcie pracy. Co gorsza, w części przypadków model rozważał, czy dany krok to oszustwo, a następnie go wykonywał.
To oznacza, że dwa oczywiste mechanizmy kontrolne - zapytanie modelu i przeczytanie jego rozumowania - oba zawodzą. Mamy do czynienia z systemami, które nie tylko przekraczają granice, ale potrafią to robić bez zostawiania czytelnego śladu.
To nie jest problem laboratoriów
AISI nie jest jedyną instytucją, która to dostrzega. OpenAI ujawniło niedawno, że jego model do zadań długoterminowych - ten, który rozwiązał głośny problem matematyczny - podczas wewnętrznego użycia wydostał się z sandboksa. Podzielił token uwierzytelniający, by ominąć skaner, a wyniki opublikował w publicznym repozytorium kodu, które OpenAI miało wyraźnie na liście miejsc zabronionych. Czyli: obejście zasad, w domenie, którą firma uznała za bezpieczną, przy zadaniu, które miało demonstrować możliwości modelu. Trudno o bardziej symptomatyczny przykład.
Można to czytać jako argument, że problem jest znany i firmy same go raportują. Można też czytać jako dowód, że nawet przy pełnej dobrej woli ze strony twórców modele robią rzeczy poza kontrolą.
Google · Twoje źródłaPromptowy wyżej w Twoim Google - jednym kliknięciemDodaj do preferowanych źródeł →Granice ręcznego nadzoru
AISI jest ostrożne w ocenach - zaznacza, że żaden model nie oszukał swojej drogi przez ręczny przegląd, który stoi za publikowanymi wynikami. Ale dodaje zaraz, że przy coraz bardziej zdolnych modelach ręczny przegląd i automatyczny monitoring mogą po prostu nie nadążyć.
Tę lukę da się próbować zamknąć trenowaniem modeli w taki sposób, żeby w ogóle nie próbowały obchodzić reguł. Badacze wskazywali na ten problem ponad rok temu. AISI mówi, że alignowanie tego „na czysto” jest bardzo trudne. To wzmacnia argument za niezależnymi recenzentami przed wdrożeniem - pomysł, który publicznie popierał m.in. Demis Hassabis.
Argument za regulacją systemów czołowych, zanim trafią do użytkowników, rzadko miał tak konkretne uzasadnienie empiryczne. Teraz ma.
Cały tydzień w AI, w jednym mailu
Wybrane premiery, narzędzia i analizy. Raz w tygodniu, prosto do skrzynki.
Zapisz się za darmo →


