Pod koniec września poprosiłem agenta o pomysł na globalny produkt. Dostałem pięć koncepcji, agent sam wybrał jedną i jeszcze tego samego dnia postawił stronę launchpadu dla twórców narzędzi AI, z cennikiem i formularzem zgłoszeń. Patrzyłem na nią i nie umiałem powiedzieć, kto mi zapłaci i za co. Pomysł był zbyt „meta”: usługa dla ludzi, którzy sami szukają klientów.
Dzień później zmieniłem zamówienie. Chciałem 29 pomysłów w jednej tabeli, a przy każdym: kto płaci, ile, ile osób tego szuka, kto stoi w pierwszej piątce Google i ile tygodni dzieli mnie od pierwszych pieniędzy. Wybieram dopiero z takiej tabeli. W tej lekcji rozkładam pięć miejsc, z których biorę do niej wiersze, i trzy pytania, po których spora część wierszy odpada sama.
Krok 1. Najpierw szeroka lista, wybór na końcu
Pierwszy pomysł zawsze wydaje mi się najlepszy, bo jeszcze nie widziałem dwudziestego. Dlatego lista ma 20-30 pozycji i jeden format. Kolumny trzymam te same od września:
| Kolumna | Co wpisuję | Przykład z mojej tabeli |
|---|---|---|
| Pomysł | jedno zdanie, bez nazwy marki | towarzysz pracy dla osób z ADHD (body doubling) |
| Kto płaci i ile | grupa klientów i kwota | osoby prywatne, 9,99-14,99 USD miesięcznie |
| Popyt | liczba wyszukiwań z datą i źródłem | „body doubling” 33 100 miesięcznie, +22% rok do roku |
| Konkurencja | kto zajmuje pierwszą piątkę Google | Focusmate łączy z ludźmi, reszta to strony medyczne |
| Czas | tygodnie do pierwszych pieniędzy | 3-4 tygodnie |
| Co już mam | kod, ruch, wiedza, kontakty | puste pole też jest informacją |
Na tym etapie wystarczy, że każdy wiersz odpowiada w jednym zdaniu na pytanie „kto płaci, za co i ile”. Jeśli nie umiem go napisać, wiersz wylatuje, choćby brzmiał najciekawiej na liście. Liczby sprawdzam porządnie w lekcji 2.
Prowadzę też drugą listę: odrzuconych. Ma kilkadziesiąt pozycji, od chatbotów dla gabinetów po monitor dotacji, i agent dostaje ją razem z prośbą o nowe pomysły. Bez niej co miesiąc wracałyby te same propozycje w nowym opakowaniu.
Krok 2. Własne powtarzalne zadania
To najtańsze źródło, bo problem znam od środka i nie muszę nikogo pytać, jak boli. CiteViz, moje narzędzie do sprawdzania, czy ChatGPT i Perplexity cytują daną stronę, wyrósł z audytów, które robiłem dla firm ręcznie i skryptami. Silnik pomiaru już działał, więc pierwsza wersja aplikacji z panelem i cennikiem powstała w jeden dzień.
W mojej wrześniowej tabeli cała pierwsza sekcja nazywała się „kasa z tego, co już masz”: skrypty do masteringu muzyki, teledyski AI robione dla muzyków, szablony gier z moich projektów w Unrealu. Każdy z tych wierszy miał przewagę, której nie da się kupić: gotowy kawałek pracy.
Każdy taki kandydat przechodzi u mnie przez dwa sita. Czy robię to co najmniej raz w tygodniu? Czy poza mną robi to ktoś, kto ma budżet? Pierwsze sito mówi, że problem istnieje. Drugie, że ktoś za jego rozwiązanie zapłaci.
Krok 3. Recenzje i cenniki konkurencji
Konkurent z klientami to dobra wiadomość, bo rynek już istnieje i ludzie płacą. Szukam miejsca, w którym ci klienci się złoszczą. Czytam oceny jedno- i dwugwiazdkowe w sklepach z aplikacjami, na G2 i Capterze, i wypisuję skargi słowami klientów. Te same słowa trafią potem na landing.
Drugie miejsce to cennik. Przy Orbicie, panelu analityki sześciu platform w jednym miejscu, najbliżej był Metricool. Ma Twitcha, ale za X dolicza 10 USD za każde konto i trzyma 30 dni historii. U mnie X wszedł w cenę planu i stał się jednym z wyróżników na stronie.
Trzecie miejsce to frazy, w których klient szuka obejścia ceny. Przy bazie napraw dla warsztatów samochodowych sprawdziłem Autodatę. Wersja na jedno stanowisko kosztuje 3 500 zł netto rocznie, a „autodata za darmo” ma 140 wyszukiwań miesięcznie. Ludzie szukają cracków, więc cena ich uwiera. To jeszcze nie produkt, ale już adres, pod którym siedzi ból.
Krok 4. Fora branżowe i giełdy zleceń
Na forach i w grupach branżowych szukam dwóch rodzajów wpisów. „Czy jest jakiś program, który…” to gotowe zamówienie. „Jak to robicie, bo ja w Excelu” to arkusz, który ktoś chętnie zamieni na aplikację. Zapisuję link i datę, bo za miesiąc tego wątku nie znajdę.
Giełdy zleceń (Useme, Upwork, Fiverr) czytam inaczej niż freelancer. Liczę powtórzenia. Jeśli kilka firm w miesiącu zamawia ten sam panel do raportów albo tę samą automatyzację faktur, mam kandydata na produkt. Zlecenie, które pojawia się raz, zostaje usługą, i też można na nim zarobić (o tym w lekcji 30).
Przy teledyskach AI zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Na „ai music video generator” w Google stoją same aplikacje, a usługę ludzie zamawiają przez Fiverr i Instagram. Popyt na usługę żyje gdzie indziej niż popyt na narzędzie, więc sprawdzam oba miejsca.
Krok 5. Wyszukiwarka: podpowiedzi zamiast intuicji
Wpisuję frazę w Google i czytam, co podpowiada. Robię to skryptem, który dokleja do frazy kolejne litery alfabetu i zbiera wszystkie podpowiedzi (szczegóły w lekcji 2). Pusta lista też coś mówi. Przy bazie pomysłów „odbieranie telefonów dla firm” nie dało ani jednej podpowiedzi, a „faktury kosztowe” dało 90.
Ta sama metoda łapie kategorie, które rosną. We wrześniowej tabeli „wispr flow”, nazwa aplikacji do dyktowania głosem, miała 60 500 wyszukiwań miesięcznie i wzrost o 643% rok do roku. Gdy nazwa jednej aplikacji rośnie tak szybko, część ludzi zaczyna szukać wersji tańszej, lokalnej albo w swoim języku. W mojej tabeli z tego wyszedł wiersz „dyktowanie po polsku, offline, na karcie graficznej, jednorazowa licencja”.
Krok 6. Trzy pytania, po których wiersz wylatuje
- Czy mam legalny dostęp do danych? Agregator licytacji komorniczych z oceną okazji miał piękny popyt: 74 000 wyszukiwań miesięcznie na samą frazę „licytacje komornicze”. Regulamin oficjalnego portalu (obowiązuje od 27 lutego 2026) zakazuje jednak botów, agregowania, budowania baz i „usług konkurencyjnych albo pośredniczących”. Zatrzymałem projekt 2 października, przed pierwszą linijką kodu.
- Czy da się to zrobić bez cudzej licencji? Drugiej Autodaty nie zbuduję, bo dane fabryczne wymagają licencji producentów, a w UE bazy danych mają osobną ochronę prawną. Dlatego baza napraw dla warsztatów zbiera wiedzę od mechaników zamiast przepisywać instrukcje producentów.
- Czy popyt nie jest już po szczycie? Średnia dla „claude skills” wynosiła 40 500 wyszukiwań miesięcznie i wyglądała świetnie. Rozbita na miesiące pokazała szczyt 90 500 w marcu 2026 i zjazd do 22 200 w sierpniu. Do tego ludzie nie chcieli płacić za same umiejętności. Wiersz wyleciał.
Tabelę zlecam agentowi, ale wybór zostawiam sobie. Prompt, którym zamieniam luźne notatki w tabelę:
Przeczytaj pliki notatki/pomysly-surowe.md i notatki/odrzucone.md.
Zbuduj plik POMYSLY.md z jedną tabelą Markdown. Kolumny:
pomysł | kto płaci | cena | popyt | konkurencja (top 5) | czas do pierwszych pieniędzy | co już mam | ryzyko
Zasady:
- Nie wpisuj liczb z głowy. Jeśli w notatkach nie ma liczby wyszukiwań
albo ceny, wpisz "do zmierzenia".
- Pomiń wszystko, co jest w odrzucone.md, także w innym brzmieniu.
- Jeśli nie da się w jednym zdaniu napisać, kto płaci i za co,
przenieś pomysł do sekcji "Bez modelu zarobku" na końcu pliku.
- W kolumnie "ryzyko" zaznacz: dane z cudzego serwisu, potrzebna licencja,
przegląd aplikacji u platformy, sezonowość. Bez ryzyka wpisz "-".
- Niczego nie wybieraj za mnie. Na końcu wypisz pytania,
które muszę sprawdzić przy pomiarze popytu.
Protip: zdanie „nie wpisuj liczb z głowy” dopisuję do każdego promptu, w którym agent zbiera dane rynkowe. Bez niego model wypełnia puste pola szacunkami, które w tabeli wyglądają dokładnie tak samo jak pomiary. Pole „do zmierzenia” jest brzydsze, ale za tydzień wiem, czego jeszcze nie wiem.
Zadanie: tabela 20 pomysłów
Zbierz pomysły ze wszystkich pięciu źródeł i zamień je w jedną tabelę. Nie wybieraj jeszcze zwycięzcy.
- Mam co najmniej 20 wierszy, z każdego z pięciu źródeł przynajmniej jeden.
- Przy każdym wierszu jest jedno zdanie „kto płaci, za co i ile” albo wiersz trafił do sekcji „Bez modelu zarobku”.
- Przeczytałem najgorsze recenzje dwóch konkurentów i zapisałem skargi dosłownie.
- Sprawdziłem podpowiedzi Google dla pięciu fraz z mojej listy.
- Przy każdym pomyśle opartym na cudzych danych przeczytałem regulamin źródła.
- Założyłem listę odrzuconych i wpisałem na nią pierwsze pozycje.