› Dostajesz mailem umowę o współpracy.
› Dwadzieścia stron drobnym drukiem, masa odesłań do załączników, paragrafy zaczynające się od "z zastrzeżeniem postanowień ustępu czwartego punktu drugiego".
› Siedzisz z tym wieczorem, próbujesz czytać, ale po trzeciej stronie już nie wiesz, gdzie jesteś.
› Podpisujesz, bo "wszyscy tak robią" i "pewnie nie ma niczego podejrzanego".