› W kwietniu, gdzieś kilkaset kilometrów nad naszymi głowami, satelita obserwacyjny zrobił coś, czego żaden inny przed nim nie potrafił: sam znalazł to, czego szukał.
› Bez analityków na ziemi, bez ściągania góry surowych danych do centrum obliczeniowego, bez ludzkiego oka mrużonego nad zdjęciem.
› To pierwszy odnotowany przypadek użycia modelu wizyjno-językowego (VLM) na orbicie - i choć brzmi to jak techniczny przypis, jest to moment, który może zmienić nie tylko sposób działania satelitów, ale i to, ile są warte.Dotąd schemat był prosty i nieefektowny.
› Satelita robi zdjęcia, zrzuca ogromne paczki danych na Ziemię, a tam ludzie albo algorytmy uczenia maszynowego mozolnie przesiewają materiał, żeby wyłowić to, co istotne.