› Scenariusz jest banalny i dlatego działa.
› Dziesięciolatek gra w Robloksa, pod filmem na YouTube widzi komentarz z obietnicą darmowych Robuksów, klika, trafia na stronę logowania wyglądającą dokładnie jak oryginał, wpisuje nazwę użytkownika, hasło, a czasem nawet kod z uwierzytelniania dwuskładnikowego.
› Potem zostaje przekierowany na prawdziwy Roblox i gra dalej.
› Nic się nie stało - do momentu, w którym pyta rodzica, gdzie podziały się jego Robuksy.Opisał to Guardian, powołując się na badaczy z firmy NordVPN.