› Policzmy to raz, na spokojnie, bez tej protekcjonalnej miny, którą robią ludzie słyszący, że płacę za dwa czaty naraz.
› Czterdzieści dolarów miesięcznie to w przeliczeniu mniej więcej cena dwóch wyjść na kawę z ciastkiem w centrum większego miasta.
› To tyle, ile wydaję na jeden niezbyt udany obiad na mieście, po którym i tak jest mi głupio, że nie zrobiłem sobie makaronu w domu.
› To, mówiąc wprost, kwota, której większość ludzi czytających ten tekst nawet nie zauważyłaby na wyciągu, gdyby nie opisywano jej jako "wydatek na sztuczną inteligencję".