› Około trzeciego dnia zauważyłem, że nucę pod nosem piosenkę, której nikt nigdy nie napisał.
› Nie było jej w mojej głowie tydzień wcześniej, nie było jej nigdzie na świecie, a jednak siedziała mi w uchu jak refren z wakacji.
› Wygenerowałem ją kliknięciem, dopisałem jedną linijkę promptu, poszedłem zrobić kawę.
› I ta melodia - anonimowa, bezojcowska, złożona z niczego - okazała się chwytliwsza niż połowa rzeczy, które świadomie kupiłem w tym roku.