› Jeszcze dekadę temu błąd ortograficzny w opublikowanym artykule budził irytację.
› Był oznaką niechlujstwa, braku redakcji, pośpiechu.
› Dzisiaj, gdy scrolluję sieć, ten sam błąd zaczyna budzić coś zupełnie nieoczekiwanego: ulgę.
› To mały, chropowaty dowód na to, że po drugiej stronie ekranu wciąż oddycha człowiek, a nie zbiór miliardów parametrów optymalizujących prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnego słowa.