› Kiedy byłem dzieckiem, umiejętnością cywilizacyjną była obsługa katalogu kartkowego w bibliotece.
› Trzeba było wiedzieć, że pod literą "K" szuka się autora, a nie tytułu, że numer na karteczce prowadzi do konkretnej półki, i że jeśli książki tam nie ma, to znaczy, że ktoś ją wypożyczył, a nie że nie istnieje.
› Uczył cierpliwości i przyjmował do wiadomości brutalną prawdę: informacja jest gdzieś schowana, a twoim zadaniem jest ją znaleźć.
› Potem przyszedł Google i ta prawda przetrwała, tylko przyspieszyła.