› Mam doradcę, który nigdy nie mówi "to nie moja działka".
› Pytam go o klauzulę w umowie, o której pojęcia nie ma żaden prawnik z mojej dzielnicy, a on odpowiada w trzy sekundy.
› Pytam go o różnicę między dwoma rodzajami fermentacji w domowym chlebie, a on tłumaczy spokojnie, jakby całe życie stał przy piecu.
› Potem każę mu przepisać mój chaotyczny mail do klienta tak, żeby brzmiał jak człowiek, a nie jak panika o północy - i robi to bez westchnienia, bez "no dobra, ale to ostatni raz".