› „Największą przeszkodą nie jest już sama precyzja edycji, ale mozaikowatość” - komentuje Dieter Egli z Columbia University.
› Kiedy w 2018 roku chiński badacz He Jiankui ogłosił narodziny trzech dzieci z edytowanym genem CCR5, świat nauki potępił go niemal jednogłośnie.
› Główny zarzut nie dotyczył etyki samej ingerencji w ludzką linię zarodkową, lecz skrajnego ryzyka - użyta wówczas technologia CRISPR-Cas9 działała jak młot kowalski, przecinając obie nici DNA i pozostawiając niebezpieczne ślady w genomie.
› Teraz zespół z USA pokazał, że znacznie delikatniejsze „edytory zasadowe” radzą sobie bez wprowadzania niechcianych mutacji.