› Szeptane najpierw w kuluarach konferencji technologicznych, potem wykrzykiwane w nagłówkach portali i wreszcie ogłaszane z namaszczeniem przez wizjonerów z Doliny Krzemowej w nienagannie wyprasowanych koszulach.
› GPT-5 miał być nie tyle krokiem naprzód, co przekroczeniem horyzontu.
› Mówiono o iskrze samoświadomości, o cyfrowym partnerze do filozoficznych debat, o narzędziu, które miało rozwiązać problem głodu na świecie, napisać ostateczną symfonię i przy okazji podpowiedzieć nam, gdzie ostatni raz widzieliśmy kluczyki do samochodu.
› Odświeżaliśmy blogi, oglądaliśmy prezentacje pełne górnolotnych metafor, czuliśmy ten dreszcz ekscytacji, jaki towarzyszy nadejściu epokowego przełomu.