› Był taki tydzień, kiedy czytałem cudze teksty jak patolog czytający wyniki sekcji.
› Maila od znajomego: "Dzięki za świetną rozmowę, z niecierpliwością czekam na dalszą współpracę" - i już wiedziałem, że to ona.
› Post na LinkedInie, który zaczynał się od "W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie" - ona.
› Wypracowanie, w którym co drugie zdanie było idealnie symetryczne, a każdy akapit kończył się grzecznym domknięciem myśli, jakby autor bał się zostawić czytelnika z niepokojem - ona, ona, na pewno ona.