› Każdy, kto siedział na konferencji branżowej, zna ten moment paniki.
› Prelegent mówi po niemiecku albo po japońsku, a połowa sali nie rozumie ani słowa, więc nerwowo wyciąga telefony i celuje mikrofonem w głośniki, próbując złapać dźwięk z drugiego końca auli.
› Efekt zwykle żałosny: aplikacja tłumaczy szum, połowę zdań gubi, a użytkownik traci wątek.
› To właśnie ten konkretny, irytujący problem postanowił rozwiązać DeepL - i zrobił to w typowo korporacyjnym stylu: po prostu kupił firmę, która już potrafiła to obejść.Niemiecki gigant tłumaczeń przejął Mixhalo, startup z San Francisco specjalizujący się w przesyłaniu dźwięku w czasie rzeczywistym podczas wydarzeń na żywo.