› Wyobraźmy sobie sobotni wieczór na trzy dni przed ciszą wyborczą.
› Na jednym z serwisów pojawia się nagranie: znany polityk, kiepskie światło, jakby kręcone telefonem z ukrycia, mówi zdanie, które przekreśla jego karierę.
› Do rana ma dwa miliony wyświetleń, a sztaby przeciwników udają oburzenie, jednocześnie ciesząc się w duchu.
› W poniedziałek eksperci ogłaszają, że to falsyfikat.