55 tysięcy zwolnionych z powodu AI. Lista firm, które przyznają to otwarcie

Pinterest, HP, Amazon, Workday — coraz więcej korporacji wprost wskazuje AI jako powód redukcji etatów. Dane za 2025 rok są brutalne.

W 2025 roku firmy po raz pierwszy masowo przyznawały się do tego, o czym wcześniej wolały mówić szeptem — zwalniają ludzi, bo zastępuje ich sztuczna inteligencja.

Dane firmy Challenger, Gray and Christmas nie pozostawiają złudzeń: korporacje oficjalnie wskazały AI jako przyczynę 55 tysięcy redukcji etatów. To dwunastokrotnie więcej niż dwa lata wcześniej. Z tego 51 tysięcy straciło pracę w sektorze technologicznym, głównie w Kalifornii i Waszyngtonie.

Kto zwalnia i dlaczego mówi głośno?

W styczniu 2026 Pinterest i Dow ogłosiły redukcje wprost wskazując na AI. HP planuje zwolnić od 4 do 6 tysięcy osób — szacowane oszczędności: miliard dolarów do 2028 roku. Workday zwolnił 1750 osób, CEO powołał się na AI. Amazon — 16 tysięcy zwolnionych w styczniu po wcześniejszych zapowiedziach Andy’ego Jassy’ego o kurczeniu się stanowisk biurowych na rzecz agentów AI.

Dlaczego firmy chwalą się zwolnieniami? Bo rynki to nagradzają. Ogłoszenie „inwestujemy w AI” przy redukcji etatów winduje kurs akcji. Pracownicy tracą pracę, akcjonariusze zyskują wartość.

Kto jest najbardziej zagrożony?

Najsilniej uderzeni są pracownicy wykonujący powtarzalne zadania intelektualne: przeglądanie dokumentów, standardowe raporty, podstawowe programowanie, obsługa klienta pierwszego poziomu. Paradoksalnie bezpieczniejsi są pracownicy fizyczni — AI nie ma rąk.

Dario Amodei z Anthropic powiedział, że AI może zredukować połowę stanowisk juniorskich w USA w ciągu pięciu lat. Ale Kian Katanforoosh z Workera uważa, że 2026 będzie „rokiem ludzi” — AI okaże się mniej autonomiczne niż obiecywano, a firmy zaczną zatrudniać do nowych ról.

55 tysięcy zwolnionych w jednym roku to sygnał, którego nie da się zignorować. Nie dlatego, że te konkretne osoby straciły pracę — ale dlatego, że firmy po raz pierwszy przyznają się do tego otwarcie. A to, co korporacje mówią publicznie, to zwykle wierzchołek góry lodowej.

Perwersyjna dynamika rynku

Jest aspekt, o którym rzadko się mówi. Po latach pompowania pieniędzy w AI, korporacje są pod presją, żeby pokazać wymierne efekty. Inwestorzy chcą widzieć zwrot z inwestycji. A najłatwiej mierzalnym efektem jest redukcja kosztów osobowych. Powstaje mechanizm: firmy zwalniają nie dlatego, że AI naprawdę zastąpiło pracowników, ale dlatego, że muszą udowodnić inwestorom, iż AI się opłaca.

Challenger, Gray and Christmas zwraca uwagę na ten mechanizm. Część zwolnień może okazać się przedwczesna — firmy mogą odkryć, że AI nie radzi sobie z zadaniami zwolnionych pracowników. Ale ten scenariusz jest mało atrakcyjny medialnie.

Polska perspektywa

Polscy pracownicy sektora IT, szczególnie pracujący zdalnie dla zachodnich firm, powinni traktować te dane jako ostrzeżenie. Jeśli amerykańskie korporacje zwalniają własnych programistów, outsourcing jest zagrożony podwójnie. Z drugiej strony rodzi się popyt na nowe kompetencje: integracja systemów AI, audyt algorytmów, zarządzanie agentami. Ci, którzy przeskoczą na te stanowiska, mogą zyskać. Ci, którzy zostaną przy rutynowych zadaniach — ryzykują bycie zastąpionymi.

Yann LeCun odszedł z Mety. Stawia 3,5 miliarda na to, że cała branża AI się myli

Prev

OpenAI prezentuje GPT-5 z funkcją Persistent Memory – AI zapamiętuje użytkowników między sesjami

Next